Zmiany w LOTTO Ekstraklasie – czy o taką reformę nam chodzi?

Foto: Wikimedia Commons

Od sezonu 2019/2020 czekają nas zmiany w LOTTO Ekstraklasie. Mają zostać zniesione limity posiadania określonej liczby obcokrajowców, w zamian za konieczność wystawienia do gry w meczu polskiego zawodnika młodzieżowego. O ile druga opcja jest bardzo dobrym krokiem, co do pierwszej można mieć wątpliwość…

Świetni piłkarze i słabeusze

Dosyć dobrze wiemy, że z obcokrajowcami na najwyższym poziomie rozgrywkowym naszej ligi jest bardzo różnie. Jedni są ważnymi postaciami danej drużyny i dodają tej lidze dużo do wartości, o innych lepiej nie mówić. Do tych pozytywnych postaci jednym tchem można zaliczyć Flavio Paixao z Lechii Gdańsk, Carlitosa z Legii czy też Zdenka Ondraska z Wisły Kraków i jeszcze wielu innych piłkarzy. Wielu kibiców pamięta jednak takich zawodników, jak Denis Thomalla, który był totalnym niewypałem transferowym Lecha Poznań, a do tego obserwuje obecnie „grającego” w Legii Cristiana Pasquato czy Milosa Krasicia, który miał w swoim CV choćby Juventus, a w barwach Lechii Gdańsk był tylko cieniem samego siebie. Niewypałów transferowych można by jednak przedstawić zdecydowanie więcej.

Dwa różne wpisy

Pierwsza wersja wczorajszego wpisu znanego dziennikarza Eleven Sports – Mateusza Święcickiego –  przekazywała, że PZPN nałoży na kluby limit posiadania w swoim składzie obcokrajowców – i to wszystkich – nie tylko tych spoza Unii Europejskiej. Na ten moment w danej drużynie ligi może występować dwóch zawodników spoza Unii Europejskiej oraz aż jedenastu, którzy legitymują się unijnym paszportem. Problem w tym, że druga wersja postu, która ukazała się po kilku godzinach jest już trochę inna i mówi, że… zostanie całkowicie zniesiony limit obcokrajowców, w zamian za to, że w każdym meczu w danej drużynie będzie musiał występować jeden polski młodzieżowiec. W razie odniesienia kontuzji na boisko będzie musiał wejść za niego inny młodzieżowiec, bo jeśli nie… drużyna będzie grała w 10-tkę. Przepis ten nie dotyczy jedynie bramkarzy młodzieżowców – za nich będzie mógł wejść ktoś spoza limitu.

Kto ma najwięcej piłkarzy z zagranicy?

Obecnie w naszej elicie występuje 160 obcokrajowców. Dokładnie policzyliśmy – posługując się składami dostępnymi na portalu Transfermarkt, które kluby plasują się na czele statystyki posiadanej liczby obcokrajowców. W tej statystyce znajdują się piłkarze z podwójnymi obywatelstwami – a jest ich 13.

1. Legia Warszawa – 17 – podwójne obywatelstwo posiada Miroslav Radović (polskie i serbskie)
2. Cracovia – 14
3. Jagiellonia Białystok – 12
4. Korona Kielce – 13 – podwójne obywatelstwo posiadają Matthias Hamrol i Michael Gardawski (polskie i niemieckie)
5. Lech Poznań – 13 – podwójne obywatelstwo posiada Jasmin Burić (polskie i bośniackie)
6. Miedź Legnica – 13 – podwójne obywatelstwo posiada Adrian Purzycki (polskie i angielskie)
7. Piast Gliwice – 12 – podwójne obywatelstwo posiada Piotr Parzyszek (polskie i holenderskie)
8. Zagłębie Sosnowiec – 12 – podwójne obywatelstwo posiada Callum Rzonca (polskie i angielskie)
9. Arka Gdynia – 9 – podwójne obywatelstwo posiada Marcus Vinicius (polskie i brazylijskie)
10. Wisła Kraków – 8
11. Lechia Gdańsk – 7
12. Pogoń Szczecin – 7 – podwójne obywatelstwo posiadają David Niepsuj (polskie i niemieckie) oraz Tomas Podstawski (polskie i portugalskie)
13. Zagłębie Lubin – 7  – podwójne obywatelstwo posiadają Daniel Dziwniel i Adam Matuszczyk (polskie i niemieckie)
14. Wisła Płock – 7 – podwójne obywatelstwo posiada Riccardo Grym (polskie i niemieckie)
15. Śląsk Wrocław – 6
16. Górnik Zabrze – 3

Nie jest zaskoczeniem, że klubem zatrudniającym najmniejszą liczbę obcokrajowców jest Górnik Zabrze, w którym występuje trójka zawodników spoza Polski i to… z jednego kraju.  Są to Hiszpanie: Dani Suarez, Jesus Jimenez oraz Igor Angulo. Największą liczbę zawodników zza granicy zatrudnia – co nie powinno dziwić – Legia Warszawa, w której gra aż 17 zawodników pochodzących spoza Polski. Tylko Miroslav Radovic ma podwójne obywatelstwo – polskie i serbskie.

Czy projekt zmian jest dobry?

Nie do końca można stwierdzić, czy planowane zmiany są dobre. Jeśli teraz – z dość szerokimi, ale jednak ustalonymi limitami do Polski sprowadza się tak wielu zagranicznych piłkarzy – co będzie, gdy limity znikną całkowicie? Nie jestem pewny, czy takie „coś za coś” dla polskiej piłki okaże się odpowiednim rozwiązaniem. Świetny jest przepis wymuszający grę jednego polskiego młodzieżowca i to trzeba pochwalić z pełnym poparciem, ale czy konieczne jest dawanie klubom całkowitej swobody odnośnie obcokrajowców na rynku transferowym?

Gdyby teraz krok po kroku przeanalizować grę wszystkich 160 piłkarzy, o których piszę powyżej, pewnie by się okazało, że bez połowy z nich, a może nawet większej części, polskie ekipy doskonale by sobie poradziły i w zamian dużo łatwiej zainwestowały w młodych polskich piłkarzy, których tak bardzo potrzebujemy? A tak – można się obawiać, że od przyszłego sezonu czeka nas zjazd do czasów słynnej szczecińskiej Pogoni z 10 Brazylijczykami w składzie i do tego… jednym młodym Polakiem. Trochę może zbyt skrajne ukazanie sytuacji, ale skoro nie ma określonego zakazu i limitu, to dlaczego tego nie wykorzystać?

Radosław Kępys
O Radosław Kępys 576 artykułów
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*