„The Reds” na fali. Czy to wreszcie będzie sezon zwycięstwa?

Foto: Geograph

Świąteczno-noworoczne granie w Premier League – niektórzy zgodnie uważają, że to najważniejszy moment sezonu. Na przełomie 2018 i 2019 roku – od Boxing Day do 3 stycznia piłkarze rozegrają w sumie trzy kolejki spotkań. W tym kontekście zachwyca forma drużyny Liverpoolu, która przez tegoroczną kampanię idzie jak burza. Czy to wreszcie jest ten sezon, gdy „The Reds” sięgną po tytuł?

Dwa razy byli tak blisko

Liverpool jeszcze nigdy nie wygrał rozgrywek Premier League. Miano najlepszej drużyny Anglii „The Reds” zyskiwali 18 razy – po raz pierwszy w 1901, a po raz ostatni w 1990 roku. Wtedy jednak rozgrywki miały inny kształt i nosiły nazwę Football League First Division i miały inny kształt. Po transformacji ligi, która oficjalnie dokonała się 20 lutego 1992 roku, drużyna z czerwonej części miasta Beattlesów nie potrafi wygrać najważniejszego trofeum.

Dwukrotnie – w podobnym okresie, co obecnie, czyli na przełomie roku, Liverpool prowadził w tabeli Premier League. Miało to miejsce w sezonie 2008/2009 oraz 2013/2014. W pierwszym przypadku, ekipa prowadzona wtedy przez Rafę Beniteza przegrała w jednym sezonie tylko dwa mecze, ale zremisowała aż 11 razy (do tego doszło 25 zwycięstw), co dało w sumie 86 punktów, czyli cztery punkty straty do Manchesteru United.

Drugi raz okazał się jeszcze bardziej traumatyczny dla ekipy Liverpoolu. Wtedy drużynę prowadził już Brendan Rodgers, a na Anfield zachwycali Luis Suarez i Daniel Sturridge. Ten duet zdobył w lidze 52 ze 101 bramek. Jeszcze na trzy kolejki przed końcem sezonu „The Reds” prowadzili w tabeli z przewagą trzech oczek nad Manchesterem City. Wtedy jednak pojawił się najbardziej pamiętny obraz tamtej przykrej porażki – mecz z Chelsea i fatalne w skutkach potknięcie ikony Liverpoolu – Stevena Gerrarda, po którym wpadł drugi gol dla Chelsea. Liverpool skończył sezon z 84 punktami na koncie – o dwa mniej od Manchesteru City. Mistrzostwo znowu przeszło koło nosa.

Drużyna Kloppa zachwyca

Być może ten sezon będzie wreszcie mógł zostać zapisany w historii klubu złotymi zgłoskami. Po 20 spotkaniach ligowych, lider tabeli ma na koncie 17 zwycięstw i 3 remisy, co daje w sumie 54 punkty. Bilans bramkowy – 48:8 robi imponujące wrażenie, podobnie jak indywidualne statystyki najlepszych piłkarzy Liverpoolu.

W czołówce klasyfikacji strzelców widnieją:  Mohamed Salah (13 goli), Sadio Mane (8 goli), Roberto Firmino (7 goli) czy Xherdan Shaqiri (6 goli). Obrona pod wodzą bramkarza Alisona też spisuje się znakomicie. Są w niej piłkarze, o których jeszcze niedawno praktycznie w ogóle nie było słychać. Na prawej stronie furorę robi Trent Alexander-Arnold, w środku prym wiodą niesłychanie skuteczni w swojej robocie Dejan Lovren i Virgil van Dijk, a na lewej stronie gra zazwyczaj Andy Robertson. Te wszystkie elementy tworzą znakomitą całość, która w tym sezonie nie tylko rozjeżdża rywali, ale też korzysta na ich potknięciach.

Inni się potykają

Spójrzmy na najgroźniejszych rywali Manchesteru City w okresie grudniowo-styczniowym. Na drugim miejscu plasuje się znakomicie prezentujący się Tottenham. Drużyna „Spurs” traci na ten moment do lidera sześć punktów. Problemem podopiecznych Mauricio Pochettino jest jednak brak kompromisowości, a może raczej dokładniej mówiąc zbyt duża ilość porażek. Tottenham schodził w tym sezonie z boiska pokonany pięciokrotnie – w tym po raz ostatni 29 grudnia w meczu z Wolves (1:3).

Jeszcze gorzej w tym rozrachunku wygląda passa Manchesteru City. „Obywatele” w pewnym momencie szli w bardzo wyrównanym szyku z ekipą Jurgena Kloppa nawet przewodząc tabeli, ale wszystko zepsuło się po 15 kolejkach. Mający na koncie dorobek 13 wygranych i 2 remisów zespół Pepa Guardioli poniósł pierwszą porażkę w sezonie (0:2 z Chelsea), by potem ulec jeszcze Crystal Palace (2:3) i Leicester (1:2). W tej chwili obecny mistrz Anglii ma na koncie 47 punktów.

Kolejny odcinek pojedynku Klopp – Guardiola

I to właśnie pomiędzy drużynami Jurgena Kloppa i Pepa Guardioli rozegra się jutrzejsze spotkanie 21. kolejki Premier League. Obaj trenerzy znakomicie jeszcze pamiętają grunt rywalizacji podczas spotkań Bundesligi, gdy Klopp stał za sterami Borussii Dortmund, a Guardiola kreował grą Bayernu. Ich osobisty pojedynek przeniósł się na grunt ligi angielskiej. Jeśli jutro Liverpool zapisze na swoim koncie trzy punkty (lub nawet zremisuje) będzie nadal głównym kandydatem do mistrzostwa. Tylko porażka może zasiać mały niepokój w ekipie „The Reds” i ułatwić zadanie rywalom. W pierwszym spotkaniu obu drużyn w tym sezonie na Anfield padł bezbramkowy rezultat 0:0. Trudno więc przewidzieć, by podopieczni Jurgena Kloppa mieli też przegrać czwartkowe spotkanie.

Radosław Kępys
O Radosław Kępys 621 artykułów
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*