Środa pełna zaskoczeń w Lidze Mistrzów

foto: Pexels.com

Ostatni akt starć grupowych starć w Lidze Mistrzów, prezentuje się bardzo dobrze. Najlepiej oglądało się mecz Ajax-Bayern, lecz i na innych stadionach, nie brakowało ciekawych momentów. Zaskakujące były także porażki Juventusu, Realu czy Romy.  

Grupa E:

Ajax – Bayern 3:3 (0:1)

Bramki: 61’, 82’ D. Tadić, 90’+5 N. Tagliafico – 19’, 87’ R. Lewandowski, 90’ K. Coman.

Benfica – AEK 1:0 (0:0)

Bramka: 88’ A. Grimaldo.

Mecz Ajaksu śmiało można uznać za jedno z najlepszych starć, jeśli idzie o fazę grypową tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. Nie brakowało w nim niczego, co tylko mógłby zamarzyć sobie kibic nowoczesnego futbolu. Były i czerwone kartki (dwie), multum ciekawych akcji oraz grad goli. Jako pierwszy na listę strzelców na stadionie Ajaksu, wpisał się Robert Lewandowski. To było na tyle, jeśli chodzi o ofensywne popisy obu drużyn w pierwszej odsłonie. Wszystko co najlepsze, miało się jednak dopiero wydarzyć. W 61 minucie, Dusan Tadić, wykorzystuje składną zespołową akcję Ajaksu Niemal 20 minut później Tadić podwyższył swój strzelecki dorobek, wykorzystując rzut karny. Pięć minut później, Robert Lewandowski doprowadza do wurównania. Kilka chwil potem, Kingsley Coman ponownie daje prowadzenie Bawarczykom. O tym, że warto walczyć do końca, przekonał jednak Nicolas Tagliafico, który ustalił wynik na 3:3. W kolejnym spotkaniu tej grupy, Benfica podejmowała AEK Ateny. Przed tym meczem, było już wiadomo, że to zespół z Lizbony, awansuje do Ligi Europy. Tempo spotkania nie zachwycało, ale jego ozdobą, była bramka z rzutu wolnego Grimaldo na dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu

 

Grupa F:

Manchester City – Hoffenheim 2:1 (0:1)

Bramki: 45’+1, 61’ L. Sane – 16’ A. Kramarić.

Szachtar – Lyon 1:1 (1:0)

Bramki: 22’ J. Moraes – 65’ N. Fekir.

The Citizens podrażnieni porażką z Chelsea w ligowym starciu, chcieli poprawić sobie nieco nastroje, meczem z ekipą Juliana Nagelsmanna. Po pierwszej połowie, wydawało się jednak, że to popularni Wieśniacy wrócą z Manchesteru w lepszych humorach, nawet mimo tego,że dwukrotnie, na drodze piłkarzy City, stał słupek oraz poprzeczka bramki rywali. Dla gospodarzy, trafił za to po fantastycznym uderzeniu Liroy Sane. Druga odsłona, zakończyła się z tylko jednym golem, którego również zdobył Sane. To zresztą on był najjaśniej błyszcząca gwiazdą wczorajszego wieczoru na Etihad. Hoffenheim odnosząc porażkę, pożegnał się tym samym z marzeniami udziału choćby w Lidze Europy. Zamiast niemieckiego zespołu, w drugim co do ważności trofeum klubowym, zaprezentuje się wiosną Szachtar Donieck. Wszystko to za sprawą remisu odniesionego w pojedynku z Lyonem. Francuzi to zresztą absolutni liderzy, pod względem kończenia swych potyczek podziałem oczek. Mają oni na swym koncie aż pięć takich meczów. Pierwsza połowa to trafienie Juniora Moraesa. Lyonowi udało się odpowiedzieć tylko golem Nabila Fekira z 65 minuty. Okazało się, że dla francuskiej drużyny, był to ,,zwycięski remis”, który dał im przepustkę do dalszych gier w Lidze Mistrzów, wraz z Manchesterem City.

 

Grupa G:

Real Madryt – CSKA Moskwa 0:3 (2:0)

Bramki: 37’ F. Chalov, 43’ G. Schennikov, 73’ A. Sigurdsson.

Viktoria Pilzno – AS Roma 2:1 (0:0)

Bramki: 62’ J. Kovarik, 72’ T. Chory – 68’ C. Under.

Mecz grupy G, stały pod znakiem niespodziewanych rezultatów. Bardziej chyba zaskakuje rozmiar wygranej CSKA. Nawet mimo tego, że Real nie wyszedł na mecz z moskiewskim klubem w najbardziej optymalnym zestawieniu personalnym. Real odnosi jednak już drugą porażkę z Armiejcami. Okazało się jednak, że wygrana na Santiago Bernabeu nie pozwoli cieszyć się CSKA, grą w pucharach na wiosnę. Rosyjski klub kończy grupową rywalizację na czwartym miejscu. Niemniej zdziwieni, mogli być także kibice, którzy wczoraj oglądali starcie Viktorii Pilzno z AS Roma. Mistrzowie Czech, okazali się lepsi od Giallorossich. Ta wygrana, pozwoliła im uzyskać awans do Ligi Europy. Trzeba przyznać, że jest to niebywałe osiągnięcie, bo grupa F, do łatwych przecież nie należała, a Viktoria nie zalicza się przecież w poczet europejskich potentatów.

 

Grupa H:

Young Boys Berno – Juventus Turyn 2:1 (1:0)

Bramki: 30’, 68’ G. Hoarau – 80’ P. Dybala       

Valencia – Manchester United 2:1 (1:0)

Bramki:  17’ C. Soler, 47’ P. Jones (sam.) – 87’ M. Rashford.

W grupie H, już przed meczami, znane były wszystkie rozstrzygnięcia. Nie oznacza to jednak, że brakowało w nim emocji. Wręcz przeciwnie, doczekaliśmy się solidnych spotkań. Najbardziej zdumiewać może porażka Juventusu Turyn. Prawda jest jednak taka, że na tle utytułowanego rywala, piłkarze Young Boys, zaprezentowali się naprawdę dobrze. Zaliczyli więc pozytywne pożegnanie z europejskimi stadionami w Europie. Na Estadio Mestalla Valencia pokonała z kolei Manchesteru United. Być może goście wywieźliby z Hiszpanii choć punkt, jednak plany te pokrzyżował Phil Jones, strzelając gola samobójczego. Mimo wszystko, trawiony problemami United, zdołało awansować do fazy pucharowej Champions League.

Sebastian Mamajek
O Sebastian Mamajek 100 artykułów
Piłką nożną interesuję się już od ponad 15. Jak łatwo więc policzyć "zjadła" mi ona ponad połowę życia. Od kilku głównym obiektem mojej specyficznej miłości stała się Najlepsza liga Świata, czyli oczywiście polska Ekstraklasa. Uważnie obserwuję zarówno jej lepsze, jak i gorsze momenty.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*