Siatkówka z aferami w tle – czego dowiedzieliśmy się w ostatnich miesiącach?

Źródło: WIkimedia Commons

Świat siatkówki w ostatnich miesiącach przeżywa spory kryzys związany z wykrytymi  aferami. Najpierw – śledztwo związane z Arturem P. i nieprawidłowości przy organizacji Mistrzostw Świata, teraz przez dwa kolejne dni słyszymy o kolejnych działaniach związanych z jawnym łamaniem prawa. Czyżby służby miały zacząć bacznie przyglądać się temu środowisku?

Pierwszy afera – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle i Tomasz D.

Zacznijmy od najświeższych wiadomości. W poniedziałek wybuchła pierwsza z finansowych afer, związana z byłym menedżerem wicemistrza Polski – ZAKSY Kędzierzyn-Koźle – Tomaszem D. Siatkarze spoza naszego kraju wystawili mu pełnomocnictwa do obsługi ich kont bankowych – to z nich znikło blisko 2,5 miliona złotych. Kwestie dotyczą prawdopodobnie nieprawidłowości przy odprowadzaniu podatku bankowego oraz odpowiednich środków do Urzędu Skarbowego. Najbardziej pokrzywdzonymi w całej tej aferze są trener zespołu Andrea Gardini, rozgrywający Benjamin Toniutti i przyjmujący Sam Deroo. W tej chwili sprawę bada Prokuratura Okręgowa w Opolu.

Teraz wszyscy odcinają się od Tomasza D. Klub wydał oświadczenie, w którym informuje, że Wobec pojawiających się w środowisku informacji w zakresie problemów z rozliczeniem należności podatkowych niektórych zawodników i trenerów Klubu wyjaśniamy, że problemy te nie mają żadnego związku z jego działalnością.” Podobnie uczyniła agencja menedżerska LZ Pro Sport, która najpierw uczyniła apel o to, żeby nie łączyć Tomasza D. z agencją, a potem poinformowała, że zakończyła współpracę z nim, gdy dowiedziała się o tym, że może mu zostać postawione oskarżenie.

Tak na dobrą sprawę, z obecnej sytuacji wynika wiele problemów – jest też wiele pytań. Podejrzanym jest były siatkarz AZS Politechniki Warszawskiej i Farta Kielce, który pracował w Kędzierzynie-Koźlu od… 2012 roku. Ile trwał nielegalny proceder? Dlaczego upoważnienia do kont zagranicznych siatkarzy miał akurat menedżer klubu, a nie agenci zawodników, czy inne zaufane osoby, które miałyby prawo do wykonywania tych operacji? No i chyba to najważniejsze – gdzie jest Tomasz D., który po odejściu z klubu co prawda był widziany na jednym ze spotkań, ale gdy prokuratura rozpoczęła śledztwo ulotnił się i nie wiadomo, gdzie przebywa? Na te wszystkie pytania poznamy zapewne odpowiedź w ciągu kilkunastu dni, co każe trzymać rękę na pulsie.

Druga afera – Atom Trefl Sopot i Tomasz S.

Przypadek Tomasza S. – byłego gdańskiego radnego i prezesa klubu Atom Trefl Sopot – ma charakter dużo bardziej polityczny. W tej sprawie prowadzonej przez CBA jest to związane z fikcyjną umową na prowadzenie doradztwa grupie LOTOS, która miała na celu wyprowadzenie pieniędzy ze spółki Skarbu Państwa. Oprócz byłego siatkarskiego działacza, zatrzymane zostały trzy osoby.

Przypomnijmy, że sprawa Atomu Trefla Sopot tuż przed sezonem 2017/2018 Orlen Ligi też elektryzowała kibiców kobiecej siatkówki w Polsce. Z powodu braku rozwoju klubu „w obecnej lokalizacji, gdzie występuje duża konkurencja na rynku widowisk sportowych, oraz po uwzględnieniu planów dalszego rozwoju spółki” osoby decyzyjne postanowiły połączyć się ze spółką Proxima Service i od tamtego momentu klub istniał, ale już pod nazwą… Atom Proxima Kraków… przez jeden sezon. Tuż przed początkiem obecnych rozgrywek, w związku z problemem dostępności i wynajmu hali na mecze Atomu Proximy w Krakowie klub… wycofał się z rozgrywek, a potem zakończył swoją działalność. W stolicy województwa małopolskiego od kilku lat stawiano na szkolenie młodych polskich siatkarek, które potem dostawały szansę pokazania się w rozgrywkach różnych szczebli.

Trzecia afera – Mistrzostwa Świata 2014 i Artur P.

Artur P. kłopoty miał już w listopadzie 2014 roku – kilkadziesiąt dni po zakończeniu tak szczęśliwych dla nas Mistrzostw Świata został zatrzymany w związku ze szkodami, jakie wyrządził na rzecz Polskiego Związku Piłki Siatkowej przy organizacji turnieju. Wtedy była to jedna z najważniejszych osób w tej dyscyplinie sportu – był wiceprezesem PZPS, ale też przede wszystkim od powstania Profesjonalnej Ligi Piłki Siatkowej kierował organizacją. W 2014 roku został posądzony o korupcję oraz przyjmowanie łapówek od szefa firmy ochroniarskiej, która była odpowiedzialna za naszą narodową imprezę.

Z więzienia wyszedł w 2015 roku, by niedługo później znowu otrzymać godność Prezesa Zarządu Profesjonalnej Ligi Piłki Siatkowej. Nie utrzymał jej zbyt długo, gdyż 20 listopada 2018 roku Artur P. ponownie stał się oskarżonym w tej samej sprawie – tym razem ujęło go Centralne Biuro Antykorupcyjne, a obok niego w tamtym dniu doszło jeszcze do sześciu innych zatrzymań. Tu ponownie powstaje kilka pytań, ale można złączyć je w jedno – najbardziej fundamentalne – jak to możliwe, by człowiek, który był podejrzany w sprawie korupcyjnej, mógł ponownie zasiąść na fotelu szefa profesjonalnej ligi polskiej dyscypliny sportowej? Rzekome straty związku wyniosły w ramach działalności osób powiązanych z tą sprawą 7,6 miliona złotych – dla wielkich biznesmenów to drobne, kropla w morzu, ale dla polskiego sportu związkowego kwota, która mogłaby być bardzo dobrze spożytkowana… Niestety, do dziś nikt jej nie zobaczył.

Siatkówka w wizerunkowym kryzysie

Wszystkie powyższe sprawy pokazują, że tak ukochany przez Polaków sport może przeżywać wizerunkowy kryzys. Te trzy sprawy naturalnie nie łączą się ze sobą w żaden sposób, ale faktem jest, że sama dyscyplina cierpi ostatnio z powodów zupełnie niesportowych. Kryzys byłby na pewno jeszcze poważniejszy, gdyby dochodził do niego brak sukcesów sportowych, ale tutaj tak nie jest. Kibice nadal mają w pamięci fantastyczną obronę tytułu mistrzów świata, jaką na parkietach bułgarskich i włoskich wykonali końcem zeszłego roku podopieczni Vitala Heynena, rozgrywki ligowe też toczą się bez większych przeszkód (poza sprawą Stoczni Szczecin) i przyciągają do hal jakąś część kibiców. Jednak obok tego, co działo się w ostatnich dniach też nie można przejść obojętnie.

Radosław Kępys
O Radosław Kępys 668 artykułów
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*