Renato Sanches nie błysnął w Bayernie. Czy zmieni klub?

Foto: Wikipedia

Na Euro 2016 strzelił wyrównującego gola w meczu z Polską. To tym turniejem zrobił  furorę w Europie i trafił do Bayernu Monachium. Teraz jednak raczej bliżej jest odejścia z drużyny mistrza Niemiec, niż pierwszego składu. Mowa oczywiście o Renato Sanchesie, którego być może zatrudni Paris Saint Germain.

Gdy Portugalczyk przychodził do Bawarii, kosztował aż 35 milionów euro. Wydawało się, że jego wielki talent szybko rozbłyśnie w Niemczech, ale… tak się nie stało. W sezonie 2016/2017 zagrał w 17 meczach Bayernu w Bundeslidze, ale tylko sześć  razy wychodził w pierwszym składzie. W kolejnym sezonie klub nie stawiał już na młodego Portugalczyka i wypożyczył go do Swansea. Jednak nawet w zespole przyszłego spadkowicza z Premier League, Sanchesowi nie szło tak, jak mógł to sobie wyobrazić. W 9 spotkaniach (w sumie zagrał 12 razy) prezentował się w sumie 704 minuty, ale nie zaliczył ani jednego trafienia.

Teraz zawodnik wrócił z wypożyczenia, ale w piątek w meczu z Hoffenheim nie znalazł się nawet na ławce rezerwowych, co może wskazywać, że bardzo daleko mu od pierwszego składu. Można więc w tej chwili stwierdzić, że zakup Renato Sanchesa był zbyt pochopny, a jego talent, który wypłynął na Euro 2016 został zbyt optymistycznie oceniony.

Tak nie uważają jednak w Stambule i Paryżu. Według medialnych informacji, zawodnik Bayernu może liczyć na zainteresowanie Fenerbahce oraz Paris Saint Germain. W tym drugim klubie chętnie widziałby go nowy szkoleniowiec Tomas Tuchel. Z drugiej strony, czy w klubie z taką liczbą gwiazd, jest zapotrzebowanie na usługi zawodnika, który nie sprawdził się w zespole spadkowicza z Premier League? Tak czy inaczej – wydaje się, że coś jest na rzeczy, a transfer – jako, że okienko transferowe zbliża się do końca – może być kwestią kilkudziesięciu godzin.

Radosław Kępys
O Radosław Kępys 621 artykułów
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*