Polskie Legendy: Czesław Kwieciński – Syberyjski wojownik

Foto: Wikipedia

Dzisiejszym bohaterem cyklu o legendarnych polskich sportowcach jest Czesław Kwieciński. Był on zapaśnikiem, pięciokrotnym uczestnikiem olimpiad oraz dwukrotnym medalistą olimpijskim. Swego czasu w stylu klasycznym nie miał sobie równych.

Czesław Kwieciński przyszedł na świat 20 stycznia 1943 roku na terenie dzisiejszej Litwy w okolicach Kowna. Pięć lat później cała rodzina Kwiecińskich została wywieziona na Syberię przez NKWD. Trafili tuż za koło podbiegunowe, gdzie zima trwała od września do maja. Dorastając w takich warunkach nie mógł nawet myśleć o karierze sportowej. Była to jednak prawdziwa szkoła życia i kuźnia fizyczna, która przygotowała go do późniejszej kariery.

– Przyjechaliśmy na Syberię późną jesienią i były tam wtedy niesamowite ulewy. W Igarce mieszkaliśmy i chodziliśmy do szkoły. W 1950 roku poszedłem do pierwszej klasy. Zaraz po jej skończeniu, poszedłem do pracy. I znowu trzeba było kombinować z moją datą urodzenia, bo byłem za młody, by pracować. Na szczęście mama, która była krawcową, miała szerokie kontakty i dzięki temu rozpocząłem pracę – na dokumenty brata – w tartaku. Na początku zajmowałem się konserwacją pił. Pracowałem tam na trzy zmiany. Przez pięć miesięcy – opowiadał Kwieciński.

Do Polski wrócił po 10 latach w ramach akcji repatriacyjnej. Cała rodzina Kwiecińskich zamieszkała w Piotrkowie Trybunalskim.

Czesław nie czuł się zbyt dobrze w tym obcym dla siebie środowisku. Słabo znał język polski i wszędzie chodził z kuzynem, który był jego tłumaczem. Koledzy namówili go, aby spróbował sił w boksie. Zapisał się więc do lokalnej Concordii. Przygoda z tym sportem zakończyła się gdy trafił na wiele większego rywala, który bez problemów rozbił mu nos. Jakiś czas później dowiedział się o zapasach i poszedł na perwszy trening do lokalnej Piotrcovii. Kolega w kilku słowach wytłumaczył mu na czym polega ten sport. Pierwszego dnia obserwował tylko ćwiczących kolegów, jednak następnego dnia wrócił w pełni gotowy na pierwszy trening. Miał ogromne szczęście ponieważ trafił pod skrzydła słynnego zawodnika Eugeniusza Kieruszyna, który odnosił sukcesy przed wojną. Okazało się, że zauważył w nim ogromny talent i niemal od razu wpisał go na listę piotrkowskiej drużyny, która później awansowała do pierwszej ligi.

Po zaledwie roku treningów otrzymał swoje pierwsze powołanie do kadry na zgrupowanie w Wiśle. W 1962 roku musiał wstąpić w szeregi armii. Skierowano go do jednostki w Katowicach, gdzie wypatrzyli go działacze jednego z najlepszych polskich klubów zapaśniczych Siły Mysłowice. W tej sprawie interweniował podobno były prezes klubu z Mysłowic i poseł na sejm Roman Stachoń. Ubiiegł on tym samym starania o zawodnika Legii Warszawa, która wyławiała talenty z całej Polski.

Kariera Kwiecińskiego nabrała niesamowitego tempa. W wieku 21 pojechał na najważniejszą imprezę sportową na świecie, czyli Igrzyska Olimpijskie w Tokio. Rok później zdobył swój pierwszy (brązowy) medal Mistrzostw Świata w Tampere. Startował w wadze do 87 kg. Później zdobył jeszcze dwa srebrne medale MŚ – z Edmonton 1970 oraz z Teheranu 1973. W wadze do 87 kg wystartował także na Olimpiadzie w Meksyku w 1968 roku, ale jego występ przeszedł bez echa.

– Znowu omal się na finał nie spóźniłem. Też wówczas przyleciał po mnie Józek Lipień. Siedziałem w piwniczce, bo tam było chłodno. Józek przybiegł po mnie. Chciałem zebrać się szybko i przydzwoniłem głową w futrynę. Od razu zalałem się krwią. Opatrzyli mnie jednak szybko i byłem gotowy do walki. Wyszedłem oszołomiony, a potem śmiali się, że przed finałami trzeba mnie pieprznąć w głowę – opisywał swój występ w Teheranie.

Największe sukcesy zaczął odnosić w wadze do 90 kg. Na Olimpiadzie w Monachium w 1972 roku po wielu perypetiach udało mu się zdobyć brązowy krążek. Okazało się, że pomylił termin walki o medal z Węgrem Percsim.

– Siedziałem w pasażu i oglądałem relację z igrzysk, bo akurat walczył Jasiu Michalik. Nagle patrzę, a ktoś wali rękami w szybę. To był Józek Lipień. Krzyczał, co ja tutaj robię, skoro zaraz walczę. Józek przyjechał razem z Adasiem Ostrowskim i Stasiem Krzesińskim samochodem, którego udzielił sam Włodzimierz Reczek. Nie miałem czasu nawet na zabranie swojego sprzętu. Kierowca pędził, jak tylko mógł, ale były korki. Wyskoczyłem z auta i dobiegłem do hali. Jeszcze walczył Kazik Lipień, a kolejna walka była moja. W hali ubierałem się w rzeczy pożyczone od kolegów – opowiadał Kwieciński.

Walka skończyła się dość szybko. Po krótkiej rozgrzewce wszedł na matę i chwilę później Węgier leżał na łopatkach. Był to pierwszy medal olimpijski zdobyty dla Polski w zapasach w stylu klasycznym. Ten wyczyn powtórzył w Montrealu w 1976, gdzie po raz drugi zdobył brąz.

– Znowu po tych igrzyskach mówili: kończ. Ale jak tu kończyć, kiedy tak dobrze szło. Ciągnąłem to zatem dalej. Chciałem kończyć po dwóch latach od Montrealu, ale trener w klubie mówił, żebym wytrwał do piątych igrzysk. „Niewiele takich osób jest na świecie” – powiedział mi. I przekonał mnie. Wytrzymałem i pojechałem jeszcze do Moskwy – tłumaczy Kwieciński.

W wieku 37 lat pojechał na swoje piąte igrzyska. Mimo, że nie zdobył medalu, został wspaniale uhonorowany – był chorążym polskiej reprezentacji.

Po zakończeniu kariery zawodniczej wielu chciało, aby został trenerem. On jednak wolał wykonywać proste zajęcie i został… taksówkarzem.

– To były złote lata dla taksówkarzy. Zdałem egzamin, ale do tego trzeba było dać łapówkę jednemu z prezesów, żeby nie było problemów z papierami. To się jednak opłacało, bo te 10 tysięcy złotych szybko odrobiłem. Potem miałem problem z kupnem żuka. Przemyciłem jednak trochę dolarów z różnych wyjazdów i wtedy one się przydały. Prosto z fabryki w Kielcach odebrałem nowy samochód. Był fajny zarobek. Jeździłem na bagażówce do emerytury, wymieniając tylko samochody – opowiadał Kwieciński.

Paweł Gębusiak
O Paweł Gębusiak 486 artykułów
Absolwent UWM w Olsztynie na kierunku Ekonomia, Uniwersytetu w Białymstoku na kierunku Polityka Społeczna oraz Politechniki Białostockiej na kierunku Informatyka. Mistrz Polski WPF 2018 w kulturystyce w kategorii Bodybuilding Disabled. Sportowiec z krwi i kości, pasjonat.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*