Nowy Rok i nowe otwarcie?

Foto: Wikimedia Commons

Miniony już rok, to zdecydowanie jeden z najgorszych jakie przydarzyły się futbolowi reprezentacyjnemu w naszym kraju w ostatnim czasie. Katastrofalny mundial w Rosji oraz mizerna postawa w rozgrywkach Ligi Narodów, nie pozostawia złudzeń, że obecnie raczej musimy odbijać się od dna niż próbować utrzymywać się na szczycie. Pytanie tylko czy trwający już 2019 rok, pozwoli uwierzyć, że nie wszystko jeszcze stracone?

 Najprostszą odpowiedzią na tak postawione pytanie, mogłoby być stwierdzenie, że najzwyczajniej w świecie, może być tylko lepiej. Wystarczy wspomnieć, że w sumie w ciągu ubiegłych 12 miesięcy reprezentacja Polski zdołała zwyciężyć tylko w trzech spotkaniach. Na mundial w Rosji, kadra prowadzona wówczas przez Adama Nawałkę, jechała z ogromnymi nadziejami. Trzeba jednak wyraźnie zaznaczyć, że nie było to tylko i wyłącznie tak słynne w ostatnim czasie ,, pompowanie balonika”. Wszyscy pamiętali przecież bardzo dobrą dyspozycję na EURO 2016. Choć wielu kibiców, podchodziło do grupowych rywali Polaków z szacunkiem i chłodną głową, to mimo wszystko w narodzie panowało oczekiwanie, by przełamać swoistą klątwę mundiali w obecnym stuleciu. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna. Z hukiem odpadliśmy z rywalizacji w Mistrzostwach Świata.

Po katastrofalnym mundialu, schedę po Nawałce przejął Jerzy Brzęczek. Srebrny medalista IO w Barcelonie i kapitan tamtej drużyny, objął posadę sternika drużyny narodowej w lipcu 2018 roku. Od tamtego czasu, na swym koncie nie może wpisać wygranej.

W marcu, polska reprezentacja rozpoczyna zmagania w eliminacjach EURO 2020. Los okazał się niezwykle łaskawy. W grupie G przyjdzie nam się zmierzyć z Austria Słowenią, Izraelem, Macedonią oraz Łotwą. I tutaj może pojawić się problem. Skład rywali grupowych podczas kwalifikacji mówiąc łagodnie, nie należy do tuzów światowego futbolu. Dodając do tego fakt, że bezpośrednie prawo kwalifikacji uzyskają dwie drużyny, awans do turnieju głównego wydaje się nie sprawić problemu. Może to spowodować swoiste zakłamanie rzeczywistości. Przecież udane mecze z Macedonią lub Izraelem, niekoniecznie muszą oddawać tego, czy w reprezentacji Polski rzeczywiście coś drgnie. Miejmy jednak nadzieje, że styl zawodników z Orzełkiem na piersi, będzie pozwalał wierzyć, że przez ponad dwa lata od niezwykle udanych Mistrzostw Europy, piłkarski świat nie zdążył nam uciec aż tak bardzo.

Mistrzostwa Świata w Rosji dobitnie uzmysłowiły także jeden bardzo istotny fakt. Trzon kadry, który w ostatnich latach, stanowił o jej sile, ewidentnie najlepszy moment ma już za sobą Najdobitniej świadczy o tym przykład choćby Łukasza Piszczka. Bezsprzecznie najlepszy polski prawy obrońca w XXI wieku, w meczu z Senegalem, stanowił najczarniejszy cień samego siebie. Po turnieju, zdecydował on zakończyć swą przygodę z reprezentacją. Konkluzja jest więc jedna: trener Brzęczek nie będzie miał komfortu jeśli o dobieranie składu. Nawet mimo fenomenalnej obecnie formy Krzysztofa Piątka czy bardzo dobrej dyspozycji Kamila Grosickiego, nie można być pewnym, że te same walory zaprezentują oni w reprezentacyjnych barwach.

Wydaje się więc, że 2019 rok, może dać odpowiedź przede wszystkim na jedno podstawowe pytanie: Czy reprezentacja Polski jest jeszcze w stanie nawiązać formą, czy też przede wszystkim stylem, do tego, jaki prezentowała ona szczególnie w początkowym etapie pracy Adama Nawałki. O ile można powiedzieć, że w pierwszym okresie Jerzego Brzęczka na stanowisku trenera drużyny narodowej, dostał on ją niemal ,,w spadku”, o tyle teraz zapewne będzie budował reprezentację według autorskich pomysłów. Przyjdzie nam więc przekonać się, czy jego wizja gry, będzie w stanie sprawić, że wszystkim polskim kibicom na myśl o kolejnych meczach reprezentacji, serce będzie bić szybciej raczej z ekscytacji niż z obawy o dobrą postawę. Trzymajmy kciuki, by sprawdził się ten pierwszy scenariusz.

Sebastian Mamajek
O Sebastian Mamajek 100 artykułów
Piłką nożną interesuję się już od ponad 15. Jak łatwo więc policzyć "zjadła" mi ona ponad połowę życia. Od kilku głównym obiektem mojej specyficznej miłości stała się Najlepsza liga Świata, czyli oczywiście polska Ekstraklasa. Uważnie obserwuję zarówno jej lepsze, jak i gorsze momenty.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*