Niki Lauda: Jego rany jeszcze krwawiły, a on wrócił, by wygrywać…

Foto: Wikipedia

W 2019 roku Robert Kubica wystąpi w swoim pierwszym Grand Prix Formuły 1 od czasu tragicznego wypadku z 2011, który miał miejsce podczas rajdu Andory. Historia powrotu Polaka do F1 jest jednym z największych powrotów w sporcie i z pewnością nadaje się na scenariusz niezłego filmu. Jest jednak człowiek, który zaliczył jeszcze bardziej spektakularny powrót… Jest nim Niki Lauda, który uciekł z rąk śmierci, by ścigać się dalej.

Krew z jego ran nadal wsiąkała w kominiarkę, gdy powrócił na tor Monza, sześć tygodni po swoim prawie śmiertelnym wypadku podczas Grand Prix Niemiec na torze Nurburgring 1 sierpnia 1976 roku. Na drugim okrążeniu jego bolid uderzył w bandę i wpadł pod pojazd Bretta Lungera. Jego Ferrari stanęło w płomieniach, a sam Lauda został uwięziony we wraku. Ostatecznie trzem kierowcom Arturo Merzario, Guy`owi Edwardsowi i Brettowi Lungerowi udało się go uwolnić. Doznał jednak bardzo dotkliwych poparzeń i nawdychał się trujących oparów, które uszkodziły jego płuca. Zapadł w śpiączkę i nawet udzielono mu ostatniego sakramentu.

Lauda podjął decyzję o powrocie do wyścigów podczas rehabilitacji. Podobno słuchał wtedy Boba Marleya. Austriak pomimo stanowczych protestów Enzo Ferrari zdecydował się na powrót do F1.

Niki Lauda przeżył swoją śmierć i urodził się na nowo. Mimo okropnych poparzeń twarzy już sześć tygodni później wrócił do wyścigów. Ominął tylko dwa Grand Prix (Holandii i Austrii). Po powrocie zajął bardzo wysokie czwarte miejsce w GP Włoch. Podczas jego nieobecności James Hunt – kierowca McLarena – zmniejszył dystans do Laudy w klasyfikacji kierowców. Przed ostatnim wyścigiem w sezonie GP Japonii, tracił tylko 3 punkty.

To był wyścig o wszystko. Lauda zakwalifikował się na trzecim miejscu, zaraz za Huntem. Austriak wycofał się po dwóch okrążeniach kwalifikacji z powodu fatalnych warunków atmosferycznych. Nie czuł się pewnie. Podczas wyścigu przez większość czasu prowadził Hunt. Dopiero złapana guma zepchnęła go na dalsze pozycje. Cały wyścig zdołał jednak ukończyć na 3. miejscu. Wygrał z Laudą tytuł mistrza o 1 punkt.

Sam Lauda nie przyjął porażki zbyt dobrze, ale świadczy to tylko o jego niebywałej ambicji i uporze, co jest godne podziwu. Jego rany jeszcze krwawiły, a on wrócił by wygrywać…

Paweł Gębusiak
O Paweł Gębusiak 527 artykułów
Absolwent UWM w Olsztynie na kierunku Ekonomia, Uniwersytetu w Białymstoku na kierunku Polityka Społeczna oraz Politechniki Białostockiej na kierunku Informatyka. Mistrz Polski WPF 2018 w kulturystyce w kategorii Bodybuilding Disabled. Sportowiec z krwi i kości, pasjonat.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*