Największe sędziowskie sensacje

foto: Wikipedia

Futbol jest dyscypliną podziwianą przez wielu ludzi na całym świecie. Jej fenomen tworzą nietuzinkowe postaci, świetne akcje i strzelane gole. Czasem jednak dramaturgię podnoszą sędziowie.  Ich kontrowersyjne decyzje, niejednokrotnie wpływają na losy mistrzostw i pucharów. Dziś zapraszam na subiektywny przegląd najbardziej sensacyjnych decyzji arbitrów na przestrzeni lat.

Ręka Thierry’ego Henry w meczu Irlandia – Francja w barażach Mistrzostw Świata 2010.

Podczas eliminacji do rozgrywanego w RPA mundialu, jedną z par barażowych w Europie, utworzyły zespoły Francji i Irlandii. Przed dwumeczem, jasne było, że jego faworytem byli zawodnicy prowadzeni przez Raymonda Domenecha. Dla Irlandczyków, była to z kolei szansa, by po raz czwarty znaleźć się w gronie najlepszych drużyn Świata. Z kolei Francuzi to przecież drużyna, która miała wybrać się na afrykański mundial, by bronić tytułu wicemistrza, sprzed czterech lat. Pierwsze barażowe spotkanie, zgodnie z przewidywaniami, wygrali Francuzi. W meczu na Stade de France, wypadało więc tylko przypieczętować awans. Okazało się jednak, że Irlandczycy postawili gospodarzom trudne warunki. Bramkę na wagę wyrównania stanu dwumeczu, zdobył dla nich w 32 minucie Robbie Keane. Do końca meczu wynik już się nie zmienił, więc potrzebna była dogrywka. Właśnie w niej doszło do jednego z największych skandali z udziałem sędziów. Nadeszła 103 minuta meczu, gdy Thierry Henry, otrzymał piłkę dośrodkowaną w pole karne z rzutu wolnego. Znakomity napastnik, tym razem jednak nie zachował się zgodnie z duchem sportu. Gdy próbował przyjąć sobie piłkę, wyraźnie pomagał sobie przy tym ręką, co pozwoliło mu zaliczyć asystę, przy bramce Williama Gallasa. Po tym zdarzeniu, piłkarze Irlandii, od razu pobiegli z pretensjami do arbitra, jednak ten nie zmienił tej decyzji. Z udziału w Mistrzostwach Świata w Republice Południowej Afryki, cieszyła się więc Francja. Jak się okazało, sprawa miał smutny koniec. Kilka lat temu, ówczesny sternik federacji Irlandii, przyznał, że zawarł porozumienie z Seppem Blatterem, które mówiło, że w zamian korzyści finansowe dla związku, John Delaney, nie wniesie skargi do FIFA, na niesprawiedliwy rezultat. Los zdawał się jednak być o wiele bardziej sprawiedliwym sędzią. Francuzi na mundial pojechali, jednak nie udało się im nawet wyjść z grupy. Dodatkowo drużyna wracała w atmosferze skandalu, związanego z wewnętrznymi konfliktami.

Nieuznany gol Franka Lamparda, mecz Niemcy-Anglia w ramach 1/8 finału Mistrzostw Świata 2010.

Pierwszy w historii afrykański mundial. Mimo, że odbywał się on bez udziału reprezentantów Polski, nie brakowało w nim spotkań, które elektryzowały kibiców futbolu na całym Świecie. Do takich zaliczyć można z pewnością klasyk Niemcy-Anglia. Spotkanie odbywało się w ramach rozgrywek 1/8 tamtego turnieju. Niemcy objęli prowadzenie w 20 minucie po trafieniu Miroslava Klose. Kilkanaście minut później, było już dwa do zera, po golu Lukasa Podolskiego. Jak więc widać ,,polski” duet w barwach reprezentacji Niemiec, spisywał się w tym pojedynku fenomenalnie. Anglicy nie zamierzali składać broni, bo już po kilku minutach, gola kontaktowego zapisał na swym koncie Matthew Upson. Najbardziej kontrowersyjna sytuacja, miała miejsce dosłownie chwilę po wspomnianym golu kontaktowym. Uskrzydleni Anglicy, ruszyli z szybkim atakiem w niemieckie pole karne. Akcję, wieńczył strzał Franka Lamparda. Piłka trafiła w poprzeczkę, ale odbiła się od niej w taki sposób, że przekroczyła linię bramkową, by odbić się od murawy i wpaść w ręce Manuela Neuera. Wszyscy kibice: zarówno na stadionie, jak i przed telewizorami, sądzili, że arbiter prawidłowo oceni tą sytuację i uzna bramkę dla Anglii. Stało się inaczej, a prowadzący zawody Jorge Larrionda, kazał grać dalej. Mimo, że powtórki pokazywały coś zgoła innego, Anglicy zostali ogołoceni z gola wyrównującego. Jest to o tyle istotne, że w drugiej odsłonie Niemcy, a konkretnie Thomas Muller zdobył kolejne dwa gole, które wyrzuciły tym samym Synów Albionu z Mistrzostw Świata. Wiemy, że dziś, gdy FIFA zaakceptowała w swych rozgrywkach system VAR, taki błąd nie miałby prawa się zdarzyć. W tamtym momencie, arbiter nie mógł skorzystać z dobrodziejstw techniki. Turniej w Republice Południowej Afryki, zakończył się dla Niemców brązowym medalem, wywalczonym w meczu z reprezentacją Urugwaju.

Niesłusznie uznany gol dla Anglii, w meczu finałowym Mistrzostw Świata 1966 Anglia-RFN.

Choć dla wielu pasjonatów futbolu Anglia jest ojczyzną futbolu, to reprezentanci tego kraju tylko raz zdołali zdobyć najważniejsze trofeum w tej dyscyplinie sportu. Miało to miejsce dokładnie 30 lipca 1966 roku. Areną meczu finałowego, był stadion-legenda, czyli Wembley w Londynie. Gospodarze w meczu półfinałowym, okazali się lepsi od drużyny Portugalii, wygrywając tamto spotkanie 2:1. Z kolei piłkarze z Zachodnich Niemiec, pokonali w meczu 1/2 finału Związek Radziecki. Cała Anglia wstrzymała więc oddech przed historycznym dla swego kraju meczem. Ku zaskoczeniu widzów zgromadzonych na Wembley, jako pierwsi na prowadzenie wyszli piłkarze RFN po bramce Helmuta Hellera w 12 minucie. Już sześć minut po tej bramce, trafienie wyrównujące zalicza Geoff Hurst. Na przerwę, oba zespoły schodziły więc z remisem, więc losy zwycięstwa, mogły potoczyć się bardzo różnie. Na kolejną bramkę, przyszło czekać do 78 minuty. Prowadzenie zapewnił gospodarzom Martin Peters. To nie był jednak koniec emocji na londyńskim obiekcie. Do dogrywki, doprowadził bowiem Wolfgang Weber, strzelając w 89 minucie bramkę wyrównującą. Kibice musieli się więc uzbroić w cierpliwość, a mecz trwał jeszcze dodatkowe 30 minut. Tutaj zaczyna się właśnie element kontrowersji. Przy trzecim golu dla Anglii, niezawodny tego dnia Geoff Hurst, zdaniem arbitra spotkania, prawidłowo zdobył bramkę. Problem jednak w tym, że strzał angielskiego zatrzymał się na linii bramkowej niemieckiej bramki, co wykazały później przeprowadzone analizy video z tej sytuacji. Niemieccy piłkarze natychmiast ruszyli z uwagami do arbitra spotkania – Gottfrieda Diensta, lecz ten po konsultacji z sędzią liniowym, zdecydował by uznać bramkę. Na tablicy wyników, widoczny był więc rezultat 3:2. Końcowym akordem, okazał się gol na 4:2, którego również zdobył Geoff Hurst. W takich właśnie okolicznościach. Anglia pierwszy i ostatni jak na razie raz, mogła cieszyć się mistrzostwem Świata. Trofeum reprezentantom Anglii, wręczała sama królowa Elżbieta II.

,,Ręka Boga” Diego Maradony w meczu ćwierćfinału Mistrzostw Świata 1986 – Argentyna – Anglia.

Choć obecnie Diego Maradona mówiąc eufemistycznie, nie jest wzorem cnót, to nie można mówić, że w latach piłkarskiej kariery, czarował swą grą i niezwykłymi boiskowymi wyczynami. Argentyńczyk to dwukrotny zdobywca trofeum za Mistrzostwo Świata z lat 1986 oraz 1994 roku. To właśnie z ćwierćfinałowego meczu turnieju w Argentynie, pochodzi jedna z najsłynniejszych bramek strzelonych przez ,,Boskiego Diego”. W spotkaniu, który miał wskazać półfinalistów turnieju, los zdecydował, że jedną z par będzie Argentyna oraz Anglia. Gospodarzom przyszło się mierzyć z rywalem, który właśnie obchodził 20-lecie zdobycia jedynego Pucharu Świata. Zdobycie przez nich kolejnego trofeum, byłoby świetnym uhonorowaniem tej rocznicy. Tym bardziej, że Wyspiarzy do kolejnych zwycięstw prowadził Gary Lineker, który przed meczem ćwierćfinałowym, miał już w dorobku pięć bramek zdobytych na argentyńskim turnieju. Tak więc spotkanie Argentyna-Anglia, można było zapowiadać, jako starcie dwóch piłkarskich geniuszy. Pierwsza odsłona spotkania nie przyniosła rozstrzygnięć. W drugiej jednak, wydarzyło się coś, co chyba już na zawsze wpisze się do historii futbolu. W 51 minucie Diego Maradona, po znakomitym rajdzie niemal od połowy boiska, wbiegł w pole karne, odegrał piłkę w bok pola karnego do Jorge Valdano. Ten odegrał ją ponownie do Diego. Właśnie wtedy mieliśmy do czynienia z ,,ręką Boga” jak sam nazwał ją później sam zainteresowany. Maradona wybiegł w górę do piłki, uprzedził próbującego interweniować bramkarza Anglii Petera Shiltona i ręką skierował futbolówkę do siatki rywali. Sędzia meczu nie dopatrzył się nie prawidłowości, a prowadzenie uzyskała Argentyna, nawet pomimo protestów oburzonych całą sytuacją Anglików. To wyraźnie zdeprymowało Garry’ego Linekera i spółkę, ponieważ już trzy minuty po pierwszym golu, drugą już bramkę zdobył Diego Maradona. Anglicy odpowiedzieli jedynie trafieniem Linekera w 81 minucie, tym samum żegnając się z mistrzostwami w Ameryce Południowej. Przed gospodarzami, zostały już tylko dwa mecze. Oba z nich udało im się wygrać. W półfinale okazali się lepsi od Belgii, za to w finale los zestawił ich z reprezentacją Republiki Federalnej Niemiec, którą pokonali 3:2. Puchar Świata mógł więc na kolejne cztery lata zostać w Argentynie.

 

Sebastian Mamajek
O Sebastian Mamajek 83 artykuły
Piłką nożną interesuję się już od ponad 15. Jak łatwo więc policzyć "zjadła" mi ona ponad połowę życia. Od kilku głównym obiektem mojej specyficznej miłości stała się Najlepsza liga Świata, czyli oczywiście polska Ekstraklasa. Uważnie obserwuję zarówno jej lepsze, jak i gorsze momenty.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*