„Manic Monday” ze zwycięstwem Rosolskiej i porażkami Matkowskiego

Foto: Wikimedia Commons

Manic Monday” rozpoczął drugi tydzień wielkoszlemowego Wimbledonu. Dla polskich kibiców nie był to do końca udany dzień, bo z dwóch szans na awans dalej, obie przegrał Marcin Matkowski, a z biało-czerwonych w seniorskim Wimbledonie została tylko Alicja Rosolska, która idzie jak burza przez turniej deblowy u boku Abigail Spears. Z turniejów singlowych  najciekawszą wiadomością jest niespodziewane zwycięstwo Kiki Bertens.

Porażki Matkowskiego, pierwszy ćwierćfinał Rosolskiej

Kilka dni temu podczas meczu turnieju miksta Marcin Matkowski z Mihaelą Buzarnescu pokonali Alicję Rosolską i Divija Sharana. Polak miał sposobów na rodaków (dzień wcześniej w deblu pokonał Łukasza Kubota), ale Hindus dostał okazję do rewanżu w dzisiejszym spotkaniu III rundy turnieju deblowego, w którym to występuje w parze z Artemem Sitakiem i z niej skrzętnie skorzystał, choć po dwóch setach nic nie wskazywało na to, by tak się miało stać. Wygrane Matkowskiego i Ehrlicha 6:1, 7:6 (7:3) rozluźniły obu deblistów i kolejne trzy sety zakończyły się zwycięstwem hindusko-nowozelandzkiej pary w stosunku 6:4, 6:4, 6:4. Na domiar złego, kilka godzin po swojej deblowej porażce, Marcin Matkowski przegrał też w parze z Mihaelą Buzarnescu. Polsko-rumuński mikst uległ Brytyjce Heather Watson i Henry Kontinenowi 2:6, 7:5, 5:7.

Na szczęście humory polepszyła nam Alicja Rosolska. Polka, grająca w parze z Abigail Spears po raz pierwszy w swojej karierze znalazła się w ćwierćfinale debla na Wielkim Szlemie. Za rywalki polsko-amerykański duet miał dziś Johannę Larsson i Kiki Bertens. Ta druga chyba była zbyt zaprzątnięta turniejem singlowym – w jutrzejszym  ćwierćfinale zagra z Julią Goerges. Co prawda pierwszy w pierwszym secie Szwedka i Holenderka były zdecydowanie lepsze i wygrały 6:3, w drugim jednak poległy w tie-breaku 7:6 (7:5) i w końcu w decydującym secie Polka i Amerykanka odgryzły się za pierwszego seta, zwyciężając w identycznym stosunku – 6:3. Po turniejach w Dubaju, Lugano, Stuttgarcie, Rabacie, Madrycie, Nottingham i Mallorce, to już ósmy ćwierćfinał tego sezonu w turniejach WTA, co pokazuje, że obie panie we wspólnej parze czują się bardzo dobrze.

Bertens potrafi grać z faworytkanmi

Z czterech wielkoszlemowych turniejów, odbywających się w roku kalendarzowym, tylko podczas Wimbledonu nie gra się w niedzielę, a poniedziałek rozpoczynający drugi tydzień turnieju, to tzw. „Manic Monday”. Czym on się charakteryzuje? Przede wszystkim sporym natężeniem gier. W obu turniejach singlowych odbywa się osiem spotkań, czyli wyłonieni zostają wszyscy ćwierćfinaliści.

W turnieju kobiet odpadła dziś zawodniczka z najwyższym rankingiem w tej fazie – Karolina Pliskova. Grająca z „8” Czeszka uległa Kiki Bertens. Reprezentantka Holandii po wyeliminowaniu w poprzednim meczu Venus Williams, tym razem wygrała pierwszego seta 6:3, a w drugim mimo, że była na prowadzeniu 4:1 dała się dogonić i ostatecznie wygrała w tie-breaku 7:1.

Z pozostałych spotkań kobiecego turnieju trzeba odnotować pierwszy awans do ćwierćfinału Wielkiego Szlema reprezentantki Włoch – Camili Giorgi. 26-latka już kilka lat temu pokazała się jako wielki talent, ale potem jej rozwój jakby się zatrzymał i sukcesów nie było. Może w tym roku uda jej się zawojować korty Wimbledonu.

Łatwo w dwóch setach z rywalkami uporały się też Serena Williams i Angelika Kerber. Pierwsza wraca ze 181. miejsca w rankingu WTA, druga spuściła z tonu po zwycięstwie w dwóch turniejach Wielkiego Szlema z 2016 roku. Williams została dziś jednocześnie najniżej notowaną ćwierćfinalistką turnieju w erze open. Jeśli ktoś za 50 lat zerknie w statystyki, będzie zdziwiony. Gdy dziś jednak mamy świadomość, kim jest dla kobiecego tenisa – nawet po ciąży – Serena Williams, wszystko staje się jasne.

Siedmiu wspaniałych i jeden oczekujący

Wrażenie robi (bez względu na wynik ostatniego meczu IV rundy) skład ćwierćfinałów w turnieju męskim. Najniżej notowanym zawodnikiem w tej fazie będzie 32. na świecie Milos Raonic, który jednak nie boi się nikogo i może być groźny dla każdego z rywali. Mimo, że liderem rankingu ATP pozostanie po turnieju Rafael Nadal, to największym faworytem wydaje się być chyba Roger Federer. Obrońca tytułu dziś piorunująco rozpoczął mecz z Adrianem Mannarino, wygrywając w 16. minut 6:0. Potem było trochę trudniej, ale wynik 6:0, 7:5, 6:4 nadal pokazuje pełną kontrolę tego spotkania.

Do dalszej fazy zawodów awansowali też John Isner, Kei Nishikori, Kevin Anderson, Rafael Nadal i Novak Djoković. Swojego pojedynku nie dokończył jeszcze Juan Martin Del Potro, który przez dwa sety dobrze radził sobie z Gillem Simonem, wygrywając dwa tie-breaki (7:1, 7:5), ale w trzecim secie uległ Francuzowi 5:7. Wtedy to mecz został przerwany i jego wznowienie planowane jest na jutro.

Radosław Kępys
O Radosław Kępys 621 artykułów
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*