Łukasz Kubot – polska gwiazda gry podwójnej

Foto: Wikipedia

Łukasz Kubot to postać w polskim tenisie XXI wieku bardzo ważna. Żaden polski tenisista od 1978 roku i zwycięstwa Wojciecha Fibaka w grze podwójnej Australian Open nie był tak wysoko w światowej hierarchii gry podwójnej. Tymczasem 38-latek już pobił swojego kolegę po fachu, mając na koncie dwa deblowe wielkoszlemowe zwycięstwa. Do tego jeszcze, kilka lat temu znakomicie prezentował się w singlu.

Polski król gry podwójnej

Pierwsze zwycięstwo Polaka w grze podwójnej wcale nie nastąpiło tak dawno. W 2009 roku Łukasz Kubot wraz ze swoim austriackim partnerem Olivierem Marachem zwyciężył w turnieju w Casablance, pokonując w finale Simona Aspelina i Paula Hanleya 7:6 (7:4), 3:6, 10:6. Potem z tym partnerem nasz tenisista wygrał jeszcze pięciokrotnie – ostatni raz w meksykańskim Acapulco.

Przez kilka kolejnych lat trudno było znaleźć równorzędnego partnera dla Kubota, ale w 2014 roku w styczniu wszystko odmieniło się na wielkoszlemowym Australian Open. 31-letni wtedy zawodnik dobrał sobie do pary Szweda Roberta Linstedta. Dla polsko-szwedzkiego duetu był to dopiero drugi wspólny turniej. Na dodatek, nie mieli oni grać razem. Partner pochodzącego ze Skandynawii zawodnika – Jurgen Melzer – w grudniu nabawił się kontuzji. Kubot i Linstedt połączyli swoje siły i sensacyjnie wygrali, a Kubot po każdym wygranym meczu tańczył swojego kankana – znak rozpoznawczy, którym przez lata raczy kibiców na korcie po najważniejszych wygranych meczach.

Co ciekawe, przełom i wielka deblowa kariera miała dopiero nadejść. Od 2016 roku Łukasz Kubot ma już tylko jednego stałego partnera, z którym zawędrował na szczyt deblowego rankingu ATP – Brazylijczyka Marcelo Melo. Obu panów los połączył już rok wcześniej, gdy dotarli do finału w Wiedniu, ale rok później skrzyżowali swoje rakiety na stałe i zawędrowali do 15 finałów turnieju ATP – w tym tego najważniejszego – decydującego meczu Wimbledonu, w którym po niesamowitej kilkugodzinnej walce pokonali byłego partnera Polaka – Oliviera Maracha i Chorwata Mate Pavicia 5:7, 7:5, 7:6 (7:2), 3:6, 13:11. Ostatni triumf został zdobyty… w ostatnią niedzielę, gdy w China Open z ręki Kubota i Melo polegli… a jakże – Olvier Marach i Mate Pavić (6:1, 6:4). Był to turniej szczególny, bo dzięki niemu nasz deblista wygrywał turnieje ATP… na wszystkich kontynentach, na których rozgrywane są tenisowe spotkania. Było to jego drugie podejście do zwycięstwa w azjatyckim turnieju i wreszcie zwycięskie.

Potrafi też grać singla

Teraz urodzony w Lubinie tenisista skupia się już tylko na deblu, ale był taki czas, że potrafił zawalczyć ze światową czołówką również w singlu. Dwa razy doszedł do bardzo dalekiego etapu Wimbledonu. Było to możliwe dzięki niespotykanemu stylowi gry Kubota – gdyby zebrać statystyki, około 80-90% akcji na trawie wygrywał on w swoich najlepszych czasach poprzez akcję serve and volley. Zorientowani kibice tenisa wiedzą, że zaraz po serwisie lubinianin ruszał do siatki i tam kończył akcję swoim popisowym volleyem lub w inny sposób. Nawet dla najlepszych tenisistów na świecie była to pewna nowość, bo w XXI wieku niewielu tenisistów grało w ten sposób – taki tenis wychodził po prostu z  mody.

Najpierw w Londynie w 2011 roku doszedł do czwartej rundy, pokonując kolejno naprawdę duże nazwiska światowego tenisa – Arnaud Clementa, Ivo Karlovicia i Gaela Monfilsa, a przegrywając dopiero z Feliciano Lopezem po meczu, w którym w rękach Kubota było prowadzenie 2:0 i piłki meczowe w kolejnym secie…  Jeszcze lepiej było dwa lata później, gdy nasz tenis singlowy wyszedł na najwyższy top w swojej historii. Polak pokonał kolejno Igora Andreeva, Steve’a Darcisa, dwóch Francuzów – Benoita Paire’a i Adriana Mannarino, by w ćwierćfinale polec z rakiety… Jerzego Janowicza! To właśnie w tamtym roku w turnieju singlowym grał jeszcze Michał Przysiężny, a Agnieszka Radwańska grała w półfinale… Ze wszystkich wymienionych postaci na piedestale w tej chwili został najstarszy z nich – właśnie Łukasz Kubot.

Co dalej?

Zbliża się powoli koniec sezonu. Trudno powiedzieć, jaka przyszłość czeka Kubota. Na pewno nie myśli on o zakończeniu kariery, ale też trudno powiedzieć, czy nadal będzie grał w parze z Marcelo Melo. Ostatni sezon to „tylko” cztery finały turniejów ATP polsko-brazylijskiej pary, z czego wygrane były zawody w Sydney, Halle i Pekinie. Szansę na trzeci wielkoszlemowy triumf, lubinianin zmarnował, przegrywając wraz z partnerem decydujące spotkanie US Open z gospodarzami Mikiem Bryanem i Jackiem Sockiem.

Tak czy inaczej, ile lat gry czeka jeszcze Łukasza Kubota, na pewno polscy kibice tenisa będą go pamiętać. Dzięki Polakowi fani nad Wisłą poczuli, co to znaczy zwycięstwo w Wielkim Szlemie, nawet jeśli – jak mówi pewna rzesza kibiców – turnieje deblowe nawet na Grand Slamach są traktowane trochę po macoszemu. W każdym turnieju takiej rangi triumf smakuje znakomicie.

Radosław Kępys
O Radosław Kępys 668 artykułów
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*