LOTTO Ekstraklasa: emocjonujący hit w Warszawie, Jagiellonia liderem

Foto: Wikipedia

Po przerwie reprezentacyjnej na boiska wrócili piłkarze LOTTO Ekstraklasy. Mecz, który miał być najciekawszy w 12. kolejce absolutnie nie rozczarował. Legia Warszawa mimo prowadzenie 2:0 u siebie z Wisłą Kraków ledwo zremisowała 3:3. Na szczycie tabeli zwycięska tym razem Jagiellonia Białystok, na dole zmiana miejsc – Górnik zamienił się z Cracovią.

Piast Gliwice – Lechia Gdańsk 1:1 (0:0)

Nie był to bardzo emocjonujący mecz, mimo że starcie toczyło się o fotel lidera. Bardzo blisko tego, by go zdobyć byli piłkarze z Górnego Śląska, którzy najpierw po trafieniu z rzutu karnego w 29. minucie Aleksandara Sedlara objęli prowadzenia, a potem długo i skutecznie się bronili. Ostatecznie jednak plany gospodarzy ukrócił Lukas Haraslin, który w tym sezonie sprawuje funkcję „jokera” z ławki rezerwowych Piotra Stokowca – gdy wchodzi, często swoje próby potrafi zamienić na gole.  Mecz skończył się rezultatem 1:1 i chyba obie drużyny nie mogą być zadowolone z takiego obrotu spraw.

Bramki:

29’ Aleksandar Sedlar – 86’ Lukas Haraslin

Żółte kartki:

89’ Tom Hateley – 70’ Błażej Augustyn, 77’ Joao Nunes, 90+1’ Flavio Paixao

Piast: Jakub Szmatuła – Martin Konczkowski, Jakub Czerwiński, Aleksandar Sedlar, Mikkel Kirkeskov – Tom Hateley, Tomasz Jodłowiec, Jorge Felix (88’ Patryk Dziczek), Gerard Badia (75’ Aleksander Jagiełło), Joel Valencia – Michal Papadopoulos (90+1’ Piotr Parzyszek)

Lechia: Zlatan Alomerović – Joao Nunes, Steven Vitoria, Błażej Augustyn, Filip Mladenović – Jarosław Kubicki, Daniel Łukasik (59’ Artur Sobiech), Patryk Lipski – Konrad Michalak (70’ Lukas Haraslin), Flavio Paixao, Michał Mak (59’ Jakub Arak)

Jagiellonia Białystok – Pogoń Szczecin 2:1 (0:0)

Gdyby w pierwszej połowie oba zespoły wykorzystały wszystkie doskonałe okazje i do tego jeszcze dołożyły zdobyte bramki w drugiej części gry, wynik tego meczu byłby „hokejowy”. Cały mecz był bardzo żwawy i emocjonujący, ale te dobre momenty były uzupełniane koszmarną skutecznością i głupimi, a niekiedy nawet śmiesznymi kiksami piłkarzy pod jedną i pod drugą bramką. Jagiellonia jednak podźwignęła status faworyta meczu i zakończyła zwycięską serię Pogoni, jednocześnie awansując na fotel lidera LOTTO Ekstraklasy. Na pole-position ligi w tym sezonie zmiany widzimy praktycznie co kolejkę. Zwycięzcy okupili jednak ten mecz kontuzją kolejnego zawodnika – w tym sezonie to plaga zespołu z Podlasia. Już w pierwszej połowie z boiska musiał zejść Jakub Wójcicki.

Bramki:

48’ Przemysław Frankowski, 80’ Ivan Runje – 64’ Zvonimir Kozulj

Żółte kartki:

52’ Marko Poletanović, 90+2’ Mateusz Machaj – 53’ Sebastian Kowalczyk, 78’ Iker Guarrotxena, 81’ Thomas Podstawski, 90+5’ Adrian Benedyczak

Jagiellonia: Marian Kelemen – Jakub Wójcicki (19’ Roman Bezjak), Ivan Runje, Nemanja Mitrović, Guilherme – Bartosz Kwiecień, Marko Poletanović, Przemysław Frankowski, Martin Pospisil, Arvydas Novikovas (82’ Patryk Klimala) – Cilian Sheridan

Pogoń: Łukasz Załuska – David Niepsuj, Sebastian Walukiewicz, Lasha Dvali, Hubert Matynia – Kamil Drygas, Tomas Podstawski, Zvonimir Kozulj (82’ Adrian Benedyczak), Radosław Majewski (77’ Iker Guarrotxena), Sebastian Kowalczyk (85’ Dawid Błanik) – Adam Buksa

Zagłębie Sosnowiec – Miedź Legnica 3:1 (2:1)

3 sierpnia po raz ostatni wygrało Zagłębie. Wtedy też zawodnicy z Górnego Śląska strzelili trzy bramki, a Pogoń Szczecin nie odpowiedziała żadnym trafieniem. Tym razem na początku meczu nic nie wskazywało na to, że trzy punkty mogą zostać w Sosnowcu, bo już w czwartej minucie rzut karny wykorzystał Petteri Forsell. Potem już jednak strzelała tylko jedna strona. Dwie bramki Szymona Pawłowskiego i samobójczy gol Francisco Cruza ustaliły wynik spotkania i dały wymarzony wynik debiutującemu na ławce trenerskiej Valdasowi Ivanauskasowi. Trzeba jeszcze zwrócić uwagę na to, że mecz toczył się w trudnych warunkach atmosferycznych – cały czas padało i na boisku zalegały kałuże, więc dorobek czterech strzelonych goli jest naprawdę okazały.

Bramki:

12’ 41’ Szymon Pawłowski, 63’ Francisco Cruz – 3’ Petteri Forsell (rzut karny)

Żółte kartki:

45+1’ Adam Banasiak, 71’ Alexander Christovao, 81’ Zarko Udovcić – 19’ Tomislav Bozić, 75’ Paweł Zieliński

Zagłębie: Dawid Kudła – Michael Heinloth, Arkadiusz Jędrych, Piotr Polczak, Patrik Mraz – Sebastian Milewski (72’ Bartłomiej Babiarz), Adam Banasiak (83’ Dejan Vokić), Konrad Wrzesiński, Szymon Pawłowski, Alexander Christovao – Vamara Sanogo (33’ Zarko Udovcić)

Miedź: Łukasz Sapela – Paweł Zieliński, Kornel Osyra, Tomislav Bozić, Frank Adu Kwame (46’ Artur Pikk) – Francisco Cruz (70’ Mateusz Piątkowski), Juan Camara, Mateusz Szczepaniak, Borja Fernandez, Henrik Ojamaa (46’ Wojciech Łobodziński) – Petteri Forsell

Śląsk Wrocław – Arka Gdynia 1:2 (1:1)

Zasłużone zwycięstwo gdynian w meczu wyjazdowym we Wrocławiu. Na uwagę zasługuje przede wszystkim kapitalny Mateusz Młyński, który w 40. minucie spotkania zabawił się z obrońcami gospodarzy, jakby był na treningu i miał 10 lat doświadczenia ligowego. Siedemnastolatek zaliczył pierwszą bramkę w LOTTO Ekstraklasie. Na to z rzutu karnego odpowiedział Marcin Robak, ale tuż po przerwie świetną kontrę gości wykończył Maciej Jankowski i wynik do końca się nie zmienił. Śląsk jest generalnie najbardziej niepewną, ale też mocno bezbarwną drużyną w tym sezonie. Mimo potencjału poszczególnych zawodników, notuje sporo potknięć w meczach, które powinien wygrać. Arka też gra „w kratkę”, ale trzyma się w bezpiecznej strefie, coraz częściej atakując pierwszą ósemkę tabeli.

Bramki:

45+1’ Marcin Robak – 40’ Mateusz Młyński, 48’ Maciej Jankowski

Żółte kartki:

21’ Augusto, 60’ Łukasz Broź, 76’ Robert Pich – 25’ Mateusz Młyński

Śląsk: Jakub Słowik – Łukasz Broź, Piotr Celeban, Wojciech Golla, Djordje Cotra – Michał Chrapek (64’ Farshad Ahmadzadeh), Augusto, Robert Pich, Maciej Pałaszewski (76’ Mateusz Radecki)r, Mateusz Cholewiak (74’ Damian Gąska) – Marcin Robak

Arka: Pavels Steinbors – Damian Zbozień (74’ Tadeusz Socha), Christian Maghoma, Frederik Helstrup, Adam Marciniak – Adam Deja, Michał Nalepa (81’ Adam Danch), Mateusz Młyński (60’ Rafał Siemaszko), Michał Janota, Maciej Jankowski – Aleksandar Kolev

Lech Poznań – Korona Kielce 2:1 (1:0)

Lech powoli wraca na dobre tory, w trzech ostatnich meczach zaliczając dwa zwycięstwa i między tym jeden remis. W sobotę pierwsze skrzypce w zespole z Poznania grał Cristian Gytkjaer, który za każdym razem znalazł się w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie i potrafił wykorzystać błędy drużyny gości. Na dwie bramki Duńczyka odpowiedział tylko Elia Soriano. Mecz nie dostarczył wielkiej dawki emocji, ale dla Lecha liczy się to, że zdobywają kolejne punkty, nawet jeśli ich styl nie powala. Dzięki zwycięstwu „Kolejorz” dokładnie o punkt wyprzedził sobotnich rywali w tabeli LOTTO Ekstraklasy. Przed gospodarzami pora na kolejne zwycięstwa.

25’ 73’ Cristian Gytkjaer – 82’ Elia Soriano

Lech: Jasmin Burić – Dimitrios Goutas, Thomas Rogne, Vernon De Marco – Marcin Wasielewski, Pedro Tiba, Łukasz Trałka, Volodymyr Kostevych, Darko Jevtić (70’ Dioni) – Joao Amaral (70’ Maciej Makuszewski), Cristian Gytkjaer

Korona: Matthias Hamrol – Łukasz Kosakiewicz, Ivan Marquez, Elhadji Pape Diaw, Ken Kallaste – Matej Pucko (46’ Jakub Żubrowski), Adnan Kovacević (67’ Vato Arveladze), Oliver Petrak, Marcin Cebula (78’ Maciej Górski) – Elia Soriano, Zlatko Janjić

Zagłębie Lubin – Wisła Płock 3:3 (1:2)

Mecz, który może być pewnym krokiem do ustabilizowania sytuacji w Lubinie. Zawsze, gdy drużyna odrabia straty w końcówce meczu, morale zdecydowanie wędrują w górę. Wydawało się, że Wisła po dwóch bramkach Jakuba Łukowskiego i jednym trafieniu Ricardinho ma mecz pod kontrolą, ale prowadzenie 3:1 zostało roztrwonione za sprawą Filipa Starzyńskiego i Bartłomieja Pawłowskiego. Zresztą, biorąc pod uwagę całe spotkanie, gospodarze zaprezentowali się całkiem nieźle. Aktywnie funkcjonowała współpraca w ofensywie Janoszki z Boharem, co tworzyło sporo sytuacji. Po poprzednich słabych meczach wydawało się, że posada Mariusza Lewandowskiego wisi na włosku – trener jednak przetrwał. Jak będzie teraz? Czy w Lubinie wreszcie zapali się światełko w tunelu?

Bramki:

32’ Damjan Bohar, 80’ Filip Starzyński (rzut karny), 89’ Bartłomiej Pawłowski – 23’ Ricardinho, 45’ 59’ Jakub Łukowski

Żółte kartki:

68’ Filip Starzyński, 71’ 90’ Maciej Dąbrowski (czerwona) – 47’ Adam Dźwigała, 79’ Marcin Warcholak

Zagłębie: Dominik Hładun – Jakub Tosik (66’ Dawid Pakulski), Maciej Dąbrowski, Lubomir Guldan, Sasa Balić (46’ Daniel Dziwniel) – Filip Jagiełło, Adam Matuszczyk, Filip Starzyński – Łukasz Janoszka (61’ Patryk Tuszyński), Bartłomiej Pawłowski, Damjan Bohar

Wisła: Thomas Dahne – Cezary Stefańczyk, Alan Uryga, Adam Dźwigała, Marcin Warcholak – Dominik Furman, Damian Szymański, Damian Rasak – Jakub Łukowski (90+3’ Semir Stilić), Ricardinho (82’ Karol Angielski), Giorgi Merebashvili (72’ Calo Oliveira)

Legia Warszawa – Wisła Kraków 3:3 (2:0)

Ależ to było rewelacyjne spotkanie! W tym sezonie mamy szczęście. Gdy na boisku oczekuje się wielu emocji, zazwyczaj takie mamy. Legia otworzyła wynik najszybszą bramką w historii spotkań obu drużyn za sprawą Dominika Nagya, by kilkanaście minut później podwyższyć na 2:0. Tak zostało do przerwy. Wisła była bezbarwna i nie mogła znaleźć sposobu na rywali. W myśl tego, to co się stało między 57., a 62. minutą było jak uderzenie gromu z jasnego nieba. Dwie bramki Jesusa Imaza, między tym rewelacyjny strzał z rogu pola karnego Martina Kostala i na prowadzeniu już byli krakowianie. Do remisu tuż przed końcem doprowadził Carlitos. Co dalej? Na pewno dużo trudniejszy kalendarz ma Legia, która za tydzień jedzie do Białegostoku na spotkanie z liderującą Jagiellonią. Wisła może trochę odetchnąć, bo zagra z Zagłębiem Sosnowiec

Bramki:

2’ Dominik Nagy, 23’ 90’ Carlitos – 57’ 62’ Jesus Imaz, 58’ Martin Kostal

Żółte kartki:

14’ Adam Hlousek, 45’ Sebastian Szymański, 82’ Jose Kante, 90+6’ Sandro Kulenović – 17’ Marcin Wasilewski, 69’ Maciej Sadlok, 90+3’ Rafał Pietrzak, 90+4’ Jakub Bartkowski

Legia: Arkadiusz Malarz – Marko Vesović, Artur Jędrzejczyk, Mateusz Wieteska, Adam Hlousek – Andre Martins (83’ Sandro Kulenović), Cafu, Michał Kucharczyk (65’ Jose Kante), Sebastian Szymański, Dominik Nagy (78’ Cristian Pasquato) – Carlitos

Wisła: Mateusz Lis – Zoran Arsenić, Marcin Wasilewski, Maciej Sadlok, Rafał Pietrzak – Vullnet Basha, Rafał Boguski (83’ Kamil Wojtkowski), Dawid Kort (68’ Jakub Bartkowski), Jesus Imaz, Martin Kostal (90+2’ Jakub Bartosz) – Zdenek Ondrasek

Cracovia – Górnik Zabrze 2:0 (0:0)

Przez pierwszą godzinę tego meczu zwyczajnie nie dało się oglądać. Tak naprawdę żadna z drużyn nie stworzyła sobie nawet cienia sytuacji, by wyjść na prowadzenie, a bramkarze spokojnie mogli przechadzać się po swoim polu karnym i oglądać ten nudny mecz. Dopiero w 62. i 63. minucie gospodarze wyprowadzili – jak się później okazało – dwa decydujące ciosy. Najpierw Airam Cabrera, potem Javi Hernandez i z zabrzan nie było co zbierać. Po stracie bramek ruszyli oni do trochę lepszej gry, ale to i tak było mało. Ten mecz spowodował zmianę na dnie tabeli. W miejsce Cracovii znalazł się tam Górnik, który w tym sezonie notuje olbrzymi kryzys formy.

Bramki:

62’ Airam Cabrera, 63’ Javi Hernandez

Żółte kartki:

31’ Sergei Zenjov, 45’ Javi Hernandez, 56’ Michal Siplak, 71’ Niko Datković, 88’ Filip Piszczek – 35’ Kacper Michalski, 45+1’ Kamil Zapolnik, 45+4’ Paweł Bochniewicz

Cracovia: Michal Pesković – Michal Siplak, Niko Datković, Oleksiy Dytyatev, Diego – Mateusz Wdowiak (76’ Sebastian Strózik), Damian Dąbrowski (61’ Marcin Budziński), Janusz Gol, Sergei Zenjov – Javi Hernandez, Airam Cabrera (83’ Filip Piszczek)

Górnik: Tomasz Loska, Kacper Michalski, Dani Suarez, Paweł Bochniewicz, Daniel Liszka – Daniel Smuga (66’ Łukasz Wolsztyński), Maciej Ambrosiewicz (66’ Szymon Matuszek), Szymon Żurkowski, Jesus Jimenez – Kamil Zapolnik (78’ Rafał Wolsztyński), Igor Angulo

M Drużyna MR Z R P B+ B- B= Punkty
1. Jagiellonia Białystok 12 7 2 3 19 14 +5 23
2. Lechia Gdańsk 12 6 4 2 21 14 +7 22
3. Legia Warszawa 12 6 4 2 19 15 +4 22
4. Wisła Kraków 12 6 3 3 23 13 +10 21
5. Piast Gliwice 12 6 3 3 18 16 +2 21
6. Lech Poznań 12 6 2 4 19 15 +4 20
7. Korona Kielce 12 5 4 3 16 14 +2 19
8. Arka Gdynia 12 4 5 3 14 12 +2 17
9. Zagłębie Lubin 12 5 2 5 20 20 0 17
10. Pogoń Szczecin 12 3 4 5 14 15 -1 13
11. Śląsk Wrocław 12 3 3 6 17 17 0 12
12. Miedź Legnica 12 3 3 6 16 23 -7 12
13. Wisła Płock 12 2 5 5 17 23 -6 11
14. Zagłębie Sosnowiec 12 2 4 6 18 25 -7 10
15. Cracovia 12 2 4 6 10 17 -7 10
16. Górnik Zabrze 12 1 6 5 11 19 -8 9

Radosław Kępys
O Radosław Kępys 520 artykułów
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*