LOTTO Ekstraklasa: czołówka wygrywa, nieudany debiut Nawałki

Foto: Wikipedia

Piąte zwycięstwo z rzędu Lechii w 17. kolejce LOTTO Ekstraklasy nie sprawiło, że lider tabeli odskoczył od reszty czołówki, bo swoje spotkania triumfem zakończyły też zespoły Legii Warszawa, Jagiellonii Białystok i Piasta Gliwice. Słabo swoją przygodę trenerską w Lechu zaczął Adam Nawałka, którego Lech Poznań przegrał z Cracovią.

Śląsk Wrocław – Lechia Gdańsk 0:2 (0:2)

Po tym meczu można się zastanawiać, jak czuje się zespół, który cztery razy w jednym meczu trafia w poprzeczkę i… przegrywa spotkanie 0:2. To właśnie przydarzyło się gospodarzom, wśród których tak niefortunne próby zaliczyli m.in. Djordje Cotra, Wojciech Golla i Daniel Szczepan. Lechia jednak od początku meczu też postawiła na twardą grę i była po prostu skuteczniejsza, gdyż po dwóch kwadransach prowadziła 2:0, dzięki Michałowi Nalepie i Lukasowi Haraslinowi. To piąte z rzędu zwycięstwo gdańszczan. Kilka tygodni temu ktoś mógłby nie uwierzyć, że zespół LOTTO Ekstraklasy zaliczy tak okazałą serię, dziś już wiemy, że lidera w tym sezonie na razie mamy z prawdziwego zdarzenia.

Bramki:

15’ Michał Nalepa, 25’ Lukas Haraslin

Żółte kartki:

 29’ Igors Tarasovs, 86’ Dominik Szczepan – 10’ Michał Nalepa, 18’ Karol Fila, 33’ Rafał Wolski, 60’ Flavio Paixao,

Śląsk: Jakub Wrąbel – Łukasz Broź, Piotr Celeban, Wojciech Golla, Djordje Cotra – Robert Pich, Igors Tarasovs (89’ Mateusz Radecki), Maciej Pałaszewski (72’ Farshad Ahmadzadeh), Damian Gąska – Arkadiusz Piech (70’ Dominik Szczepan), Marcin Robak

Lechia: Zlatan Alomerović – Karol Fila (79’ Steven Vitoria), Michał Nalepa, Błażej Augustyn, Filip Mladenović – Tomasz Makowski, Daniel Łukasik, Jarosław Kubicki – Rafał Wolski (82’ Jakub Arak), Flavio Paixao, Lukas Haraslin (90+1’ Konrad Michalak)

Jagiellonia Białystok – Arka Gdynia 3:1 (0:0)

Pierwsza bezbramkowa połowa – mimo kilku ciekawych sytuacji po obu stronach – nie zwiastowała emocji, jakie w drugiej części gry zaprezentowali nam piłkarze obu drużyn. Zaczęli „Arkowcy”, a konkretnie Michał Janota, który wykorzystał fatalne niezrozumienie duetu Nemanja Mitrović – Ivan Runje i otworzył wynik. Potem jednak na kilkanaście minut królem boiska stał się Karol Swiderski, strzelając dwie bramki dla Jagiellonii. Trzecie trafienie dołożył jeszcze będący w piątek na tapecie w związku z głośnym wywiadem dla „Przeglądu Sportowego” – Arvydas Novikovas i było już po meczu. W doliczonym czasie gry za brutalny faul wyrzucony z boiska został jeszcze napastnik „Jagi” – Roman Bezjak. Ekipa z Białegostoku dzięki wygranej nie traci dystansu do mocno rozpędzonej Lechii. Po piątkowych spotkaniach, przyszło pytanie, co na to Legia, która swoje spotkanie rozpoczęła 24 godziny później.

Bramki:

58’ 64’ Karol Świderski, 83’ Arvydas Novikovas – 51’ Michał Janota

Żółte kartki:

45+2’ Adam Deja, 69’ Luka Zarandia

Czerwona kartka:

90+4’ Roman Bezjak

Jagiellonia: Marian Kelemen – Łukasz Burliga, Ivan Runje, Nemanja Mitrović, Bodvar Bodvarsson – Marko Poletanović, Taras Romanczuk, Cilian Sheridan (77’ Roman Bezjak), Martin Pospisil, Arvydas Novikovas (88’ Mile Savković) – Karol Świderski (81’ Patryk Klimala)

Arka: Pavels Steinbors – Damian Zbozień, Luka Maric, Frederik Helstrup (17’ Adam Danch), Adam Marciniak – Adam Deja, Michał Nalepa (84’ Marcus), Luka Zarandia (75’ Rafał Siemaszko), Michał Janota, Nabil Aankour – Maciej Jankowski

Wisła Płock – Górnik Zabrze 0:4 (0:1)

Fatalny występ „Nafciarzy” na swoim stadionie. W meczu ze słabym i grającym „w kratkę” Górnikiem Zabrze gospodarze byli tylko tłem. Pierwsza odsłona gry nie należała do najciekawszych, ale to w jej końcówce odblokował się Kamil Zapolnik, który na bramkę dla Górnika czekał od początku swojego pobytu w Zabrzu. W drugiej połowie dwoma kolejnymi golami Wisłę zaskoczył etatowy strzelec klubu z Górnego Śląska – Igor Angulo, a wszystko zakończył w doliczonym czasie gry Marcin Urynowicz. Dzięki temu zwycięstwu, podopieczni Marcina Brosza wreszcie mogą trochę odetchnąć i nabrać dystansu do sytuacji w tabeli. Przewaga jaką zespół z Zabrza posiadał nad outsiderami z Legnicy i Sosnowca też się powiększyła, choć jak się potem okazało, tylko na chwilę!

Bramki:

42’ Kamil Zapolnik, 50’ 67’ Igor Angulo, 90+4’ Marcin Urynowicz

Żółte kartki:

70’ Adam Dźwigała – 90+5’ Kamil Zapolnik

Wisła: Thomas Dahne – Patryk Stępiński (56’ Bartłomiej Sielewski), Alan Uryga, Adam Dźwigała, Marcin Warcholak – Dominik Furman, Damian Rasak (68’ Semir Stilić), Nico Varela, Damian Szymański, Giorgi Merebashvili (56’ Karol Angielski) – Ricardinho

Górnik: Tomasz Loska – Adam Wolniewicz, Dani Suarez, Paweł Bochniewicz, Michał Koj – Kamil Zapolnik (78’ Marcin Urynowicz), Szymon Matuszek, Maciej Ambrosiewicz, Jesus Jimenez (87’ Adrian Gryszkiewicz) –Łukasz Wolsztyński (82’ Daniel Smuga), Igor Angulo

Miedź Legnica – Wisła Kraków 2:0 (2:0)

Ostatnio głośno w mediach o krakowskiej Wiśle. Długi Wisły stale rosną, grożąc nie tylko płynności klubu, a nawet jego grze w najwyższej klasie rozgrywkowej. Niestety, jest to przekaz, który nie może budować dobrej atmosfery w zespole oraz wśród wszystkich osób, które są związane z klubem i widać to na boisku. Mecz z Miedzią miał być dobrą okazją do przełamania się, wszak legniczanie znajdują się w strefie spadkowej. Nic takiego jednak się nie stało. Za sprawą goli Henrika Ojaamy, który trafił już w drugiej minucie meczu oraz samobójczej bramce Macieja Sadloka zdobytej 10 minut później, Miedź szybko rozstrzygnęła spotkanie i potem tylko skupiła się na kontrolowaniu korzystnego wyniku. To pierwsze zwycięstwo „Miedziowych” od… 2 września i meczu z Zagłębiem Lubin (2:0). Może to pora na przełamanie?

Bramki:

2’ Henrik Ojamaa, 12’ Maciej Sadlok (samobójczy)

Miedź: Anton Kanibolotsky – Grzegorz Bartczak, Kornel Osyra Aleksandar Milijković – Paweł Zieliński, Borja Fernandez (89’ Artur Pikk), Adrian Purzycki, Juan Camara – Henrik Ojamaa (79’ Mateusz Szczepaniak), Petteri Forsell, Mateusz Piątkowski (85’ Fabian Piasecki)

Wisła: Mateusz Lis – Jakub Bartkowski, Zoran Arsenić, Maciej Sadlok, Rafał Pietrzak – Tibor Halilović (60’ Dawid Kort), Patryk Plewka, Rafał Boguski (81’ Jakub Bartosz), Jesus Imaz, Martin Kostal (66’ Marko Kolar) – Zdenek Ondrasek

Legia Warszawa – Korona Kielce 3:0 (2:0)

Ekipa ze stolicy Polski dołączyła do innych drużyn ze ścisłej czołówki ligi – Lechii Gdańsk oraz Jagiellonii Białystok i w sobotni wieczór na swoim stadionie zdobyła trzy punkty. Już w 7. minucie świetnie w polu karnym zachował się Cafu i strzałem po ziemi pokonał bramkarza rywali. W bardzo podobnej akcji w doliczonym czasie pierwszej połowy wynik podwyższył Michał Kucharczyk. Trudno powiedzieć, czy Korona miała jeszcze jakieś nadzieję na zmianę wyniku, ale tuż po przerwie za ostry faul z boiska wyleciał Ivan Marquez. Nie forsując tempa, gospodarze kontrolowali wynik, a tuż przed 90. minutą wynik na 3:0 ustalił Sebastian Szymański. Świetny mecz warszawian, który wydłuża ich zwycięską domową serię do pięciu meczów bez porażki.

Bramki:

7’ Cafu, 45+2’ Michał Kucharczyk, 87’ Sebastian Szymański

Żółte kartki:

28’ Cafu, 89’ Marko Vesović, 90+2’ Andre Martins – 4’ Jakub Żubrowski, 35’ Ivan Jukić, 38’ Elhadji Pape Diaw, 46’ Marcin Cebula

Czerwona kartka:

51’ Ivan Marquez

Legia: Radosław Majecki – Marko Vesović, Artur Jędrzejczyk, William Remy, Adam Hlousek – Andre Martins, Cafu (77’ Chris Phillips), Michał Kucharczyk (69’ Kasper Hamalainen), Sebastian Szymański, Dominik Nagy – Carlitos (83’ Sandro Kulenović)

Korona: Matthias Hamrol – Bartosz Rymaniak, Ivan Marquez, Elhadji Pape Diaw, Michael Gardawski – Marcin Cebula (61’ Piotr Malarczyk), Jakub Żubrowski (35’ Mateusz Możdżeń), Oliver Petrak, Ivan Jukić (46’ Maciej Górski) – Matej Pucko, Elia Soriano

Zagłębie Sosnowiec – Zagłębie Lubin 1:2 (1:2)

Dwaj imiennicy spotkali się w 17. kolejce LOTTO Ekstraklasy – obaj pogrążeni w olbrzymim kryzysie formy. Lubinianie przed tym spotkaniem po raz ostatni zwyciężyli 14 września przeciwko Śląskowi Wrocław 4:0. Gospodarze niedzielnego meczu na zwycięstwo czekają trochę krócej, bo po raz ostatni wygrywali 20 października z Miedzią Legnica (3:1). Okazało się, że złą passę przełamali w niedzielę „Miedziowi”, a to za sprawą Bartłomieja Pawłowskiego, który znakomicie wszedł w to spotkanie i w ciągu dwóch minut zapakował rywalom dwie bramki. Kontakt tuż przed przerwą pomógł gospodarzom uzyskać Vamara Sanogo, ale to było wszystko, co sosnowiczanie mogli ugrać w tym meczu. Ich sytuacja w tabeli powoli robi się wręcz fatalna.

Bramki:

33’ Vamara Sanogo – 10’ 12’ Bartłomiej Pawłowski

Żółte kartki:

53’ Patrik Mraz, 90+4’ Arkadiusz Jędrych – 15’ Sasa Balić, 45+1’ Bartosz Ślisz, 63’ Maciej Dąbrowski, 65’ Filip Starzyński

Zagłębie S.: Dawid Kudła – Michael Heinloth (75’ Bartłomiej Babiarz), Arkadiusz Jędrych, Mateusz Cichocki, Patrik Mraz – Szymon Pawłowski, Adam Banasiak, Konrad Wrzesiński, Dejan Vokić (23’ Zarko Udovicić), Alexander Christovao (90+3’ Callum Rzońca) – Vamara Sanogo

Zagłębie L.: Dominik Hładun – Bartosz Kopacz, Maciej Dąbrowski, Lubomir Guldan, Sasa Balić – Bartosz Ślisz, Bartłomiej Pawłowski (75’ Mateusz Matras), Filip Jagiełło (82’ Jakub Mares), Filip Starzyński, Damjan Bohar (90+5’ Łukasz Moneta) – Patryk Tuszyński

Cracovia – Lech Poznań 1:0 (0:0)

Miało być zwycięstwo z przytupem na rozpoczęcie kariery trenerskiej w Lechu Poznań byłego trenera reprezentacji Polski – Adama Nawałki, a wyszła spora klapa. Jedyną bramkę w meczu z zdobył Mateusz Wdowiak, mimo, że przy jego strzale z 55. minuty spotkania kryło go… dwóch obrońców Lecha Poznań. Z defensywą w tym sezonie zespół z Poznania ma duże problemy i prawda jest taka, że przed Adamem Nawałką bardzo dużo pracy. Cracovia wygrała pierwszy mecz od 28 października i wizycie w Kielcach, gdzie zwyciężyła 1:0 z Koroną. Dzięki niedzielnej wiktorii klub ze stolicy Małopolski opuścił strefę spadkową i na ten moment jest bezpieczny. Może to początek lepszych czasów dla drużyny „Pasów”?

Bramki:

55’ Mateusz Wdowiak

Żółte kartki:

86’ Janusz Gol – 23’ Pedro Tiba

Cracovia: Michal Pesković – Cornel Rapa, Oleksiy Dytyatev, Niko Datković, Michal Siplak – Diego, Damian Dąbrowski (56’ Milan Dimun), Janusz Gol, Mateusz Wdowiak (89’ Sebastian Strózik) – Airam Cabrera (90+2’ Michał Helik), Javi Hernandez

Lech: Jasmin Burić – Marcin Wasielewski, Rafał Janicki, Nikola Vujadinović, Volodymyr Kostevych – Pedro Tiba, Łukasz Trałka, Maciej Makuszewski (67’ Joao Amaral), Darko Jevtić (67’ Maciej Gajos), Kamil Jóźwiak (83’ Paweł Tomczyk) – Cristian Gytkjaer

Piast Gliwice – Pogoń Szczecin 3:0 (2:0)

Dla mającej ostatnio bardzo dobrą passę Pogoni, w Gliwicach nastał bardzo niefortunny bieg zdarzeń. Najpierw dwie szybkie bramki autorstwa Tomasza Jodłowca i z rzutu karnego Aleksandara Sedlara, potem niewykorzystane dogodne okazje Radosława Majewskiego, w drugiej połowie bramka na dobicie rywala zdobyta przez będącego dziś w gazie Jodłowca, a w końcu fatalna interwencja przed polem karnym Łukasza Załuski, który wyleciał z boiska i za niego z pola – z racji wykorzystania limitu zmian – musiał wejść Adrian Benedyczak. Dodatkowo w ekipie ze Szczecina obrona wcieliła się dziś tylko w role statystów, zostawiając bardzo dużo miejsca piłkarzom gospodarzy. To wszystko zaważyło na tym, że seria bez porażki, która dla Pogoni utrzymywała się od 13. kolejki w końcu została przerwana. Gliwiczanie nadal blisko szczytu tabeli i czołowych miejsc.

Bramki:

10’ 61’ Tomasz Jodłowiec, 17’ Aleksandar Sedlar (rzut karny)

Żółte kartki:

57’ Tomas Podstawski, 65’ Sebastian Walukiewicz

Czerwona kartka:

80’ Łukasz Załuska

Piast: Frantisek Plach – Martin Konczkowski, Jakub Czerwiński, Aleksandar Sedlar, Mikkel Kirkeskov – Jorge Felix (84’ Aleksander Jagiełło), Tom Hateley, Tomasz Jodłowiec, Patryk Dziczek – Joel Valencia (88’ Denis Gojko), Michal Papadopoulos (68’ Piotr Parzyszek)

Pogoń: Łukasz Załuska – David Stec (71’ Spas Delev), Sebastian Walukiewicz, Mariusz Malec, Hubert Matynia – Tomas Podstawski, Zvonimir Kozulj, Sebastian Kowalczyk, Radosław Majewski (67’ Soufian Benyamina), Iker Guarrotxena – Adam Buksa (76’ Adrian Benedyczak)

Radosław Kępys
O Radosław Kępys 576 artykułów
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*