Kamil znowu dominuje! Drugie zwycięstwo Polaka z rzędu!

foto: Wikimedia Commons

Zbliżają się Mistrzostwa Świata, a na szczycie znowu Kamil Stoch! Reprezentant Polski w fantastycznym stylu wygrał indywidualny konkurs Pucharu Świata w Lahti. Dzień wcześniej naszym reprezentantom nie poszło najlepiej w konkursie drużynowym. Oto podsumowanie kolejnego weekendu skoków narciarskich!

Austria wygrywa, Polska i Norwegia na minus

Od kilku tygodni kibice, eksperci, więksi i mniejsi znawcy skoków narciarskich zastanawiają się, jak ma wyglądać nasza czwórka na najważniejszy konkurs drużynowy tego sezonu – ten podczas Mistrzostw Świata w Seefeld. Jeśli Stefan Horngacher i spółka chcieli dostać w sobotę od Jakuba Wolnego zdecydowaną deklarację, że to on ma być tym „czwartym do brydża”, to niestety się nie doczekali. To głównie dzięki jego słabszym skokom – na 112 i 106 metrów – nasza reprezentacja uplasowała się na 4. miejscu ze stratą 3,8 punktu do Japończyków. Inna sprawa, że młody Polak skakał w zdecydowanie najgorszych warunkach wietrznych z całej czołówki – miał odjęte 2,1 oraz 2,4 punktu, a wartość odejmowanych punktów niektórym zawodnikom dochodziła do 10, a nawet tę wartość przekraczała. Po sobocie oberwało się też Kamilowi Stochowi, który przed swoją drugą próbą miał los polskiego podium w swoich rękach, ale skoczył sześć metrów bliżej , niż Ryoyu Kobayashi.

Nie tylko Polacy mieli w sobotę pecha. Niespodziewanie w drugiej serii nie było Norwegów, którym sytuację zepsuł Andreas Stjernen. Jeśli my narzekamy na Jakuba Wolnego, to Skandynawowie w przypadku swojego skoczka mają jeszcze większy problem. Skoczył on 83 metry, a że bez błysku skakali też Johann Andre Forfang, Robert Johansson i Halvor Egner Granerud, to Norwegowie przegrali nawet z reprezentacjacjami Finlandii, Czech i Szwajcarii, a to wcześniej im się nie zdarzało. W sobotniej drużynówce najlepsi byli Austriacy przed Niemcami i Japończykami .

Wielki Kamil w wielkiej formie

Jeśli dzień wcześniej można było mieć do Kamila małe zastrzeżenia, to w niedzielę trzeba było zdejmować czapki z głów, klaskać i cieszyć się, bo trzykrotny mistrz olimpijski pokazał, kto w tej chwili łapie najlepszą formę przed najważniejszymi zawodami sezonu. Po pierwszej serii i skoku na 132,5 metra Polak wyprzedzał drugiego Stefana Krafta o 9,7 punktu, co było swoistym nokautem – piękna i daleka próba, wykorzystany sprzyjający wiatr pod narty i właściwie było już po zabawie.

Druga seria toczyła się według scenariusza ataku zawodników z dalszych miejsc. Pierwszym z nich był 16. po pierwszej serii Karl Geiger (118,5 metra), który w drugiej próbie poleciał aż 129 metrów i awansował na 6. miejsce. Dokładnie to samo było z Halvorem Egnerem Granerudem (118,5 metra) – ten z kolei w drugiej serii pofrunął 128 metrów i skończył na 5. miejscu. Niestety, w drugą stronę powędrował z kolei Dawid Kubacki. Podczas jego skoku wiatr wybitnie kręcił na kompleksie skoczni Salpausselkä i mimo pierwszej próby o długości 124,5 metra, w drugim skoku były tylko 103 metry i 28. miejsce. Mniej punktów od Polaka zdobyli tylko Andreas Alamommo i Gregor Schlierenzauer.

W drugiej serii Kamil zrobił po prostu swoje! Skoczył 129 metrów i o 17,2 punktu wyprzedził Ryoyu Kobayashiego. Japończyk wskoczył na podium z piątego miejsca, w sumie notując już 14. podium w 20. starcie tego sezonu. To robi wrażenie. Na trzecim miejscu niedzielne zawody skończył Robert Johansson.

My możemy zachwycać się polskim zwycięzcą! Teraz przed nami Willingen Five i nie da się ukryć, że skoro Kamil łapie formę w tym momencie sezonu, będzie chyba głównym faworytem do złota podczas Mistrzostw Świata w Seefeld. Łatwo to udowodnić. W Willingen Polak bardzo lubi skakać – wygrywał tam dwukrotnie w 2014 roku (przed igrzyskami olimpijskimi, gdzie zdobył dwa złote medale), potem 30 stycznia 2015 roku. Częściej Polak wygrywał tylko w Zakopanem (4 razy),  a po trzy triumfy sięgał również na skoczniach w Planicy i Lahti. W Niemczech nasz skoczek raczej formy nie straci i na fali sukcesu przystąpi do najważniejszej imprezy sezonu, która już od 20 lutego.

Wyniki konkursu drużynowego:

1. Austria – 953,6
2. Niemcy – 942,6
3. Japonia – 929,5
4. Polska – 925,7
5. Słowenia – 877,3
6. Szwajcaria – 831,5
7. Czechy – 818,0
8. Finlandia – 724,9

Wyniki konkursu indywidualnego:

1. Kamil Stoch – Polska – 132,5 m / 129 m – 280,9
2. Ryoyu Kobayashi – Japonia – 124 m / 129,5 m – 263,7
3. Robert Johansson – Norwegia – 127,5 m / 124 m – 260,1
4. Stefan Kraft – Austria – 128 m / 120 m – 257,1
5. Halvor Egner Granerud – Norwegia – 118,5 m / 128 m – 255,7
6. Karl Geiger – Niemcy – 118,5 m / 129 m – 255,2
7. Johann Andre Forfang – Norwegia – 122,5 m / 125,5 m – 254,6
8. Kilian Peier – Szwajcaria – 122,5 m / 122,5 m – 248,8
9. Antti Aalto – Finlandia – 122 m / 122 m – 246,5
10. Piotr Żyła – Polska – 121 m / 120 m – 243,5
=====================================================
14. Jakub Wolny – Polska – 121,5 m / 121 m – 242,7
28. Dawid Kubacki – Polska – 124,5 m / 103 m – 210,7
33. Maciej Kot – Polska – 111 m – 101,8
43. Paweł Wąsek – Polska – 103 m – 82,3

Klasyfikacja generalna Pucharu Świata:

1. Ryoyu Kobayashi – Japonia – 1460
2. Kamil Stoch – Polska – 1029
3. Stefan Kraft – Austria – 967
4. Piotr Żyła – Polska – 853
5. Dawid Kubacki – Polska – 744
6. Robert Johansson – Norwegia – 677
7. Stephan Leyhe – Niemcy – 619
8. Johann Andre Forfang – Norwegia – 618
9. Timi Zajc – Słowenia – 603
10. Markus Eisenbichler – Niemcy – 581
===================================================
23. Jakub Wolny – Polska – 177
38. Stefan Hula – Polska – 53
45. Maciej Kot – Polska – 24
67. Paweł Wąsek – Polska – 4

Radosław Kępys
O Radosław Kępys 668 artykułów
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*