GKS Katowice – od potentata do czerwonej latarni

Foto: Wikimedia Commons

Kiedyś ten klub był polskim potentatem, a jego walka na Górnym Śląsku z bardziej utytułowanymi zespołami Ruchu Chorzów i Górnika Zabrze zawsze była bardzo emocjonująca i miała w sobie dużo prestiżu. Dziś GKS Katowice znajduje się na dnie tabeli Fortuny I Ligi i blisko półmetka zmagań jest czerwoną latarnią ligi. Co z tym zespołem jest nie tak?

Okres świetności

Katowiczanie nigdy nie zdobyli tytułu Mistrza Polski – tego w dorobku tak uznanego klubu na pewno brakuje. Jednak wicemistrzostwa z lat 1988-1989, 1992 oraz 1994, a do tego wygrane w Pucharze Polski w latach 1986, 1991 oraz 1993 to nadal najlepsze lata klubu ze Stolicy Górnego Śląska. Były też pewne sukcesy na arenie międzynarodowej, gdy w 1987 i 1992 GKS osiągnął 1/8 finału Pucharu Zdobywców Pucharów, a w 1995 doszedł to tej samej fazy w Pucharze UEFA. Szczególnie udany był ten ostatni epizod, gdy to udało się wygrać z takimi zespołami jak Aris Saloniki czy Girondins Bordeaux. Ostatni występ Ślązaków w europejskich pucharach to Puchar UEFA 2004/2005 i dwa remisy po których GKS odpadł z rozgrywek – z macedońską Cementarnicą Skopje.

W latach 80-tych i 90-tych XX wieku, gdy klub osiągał największe sukcesy w Katowicach występowali tak uznani zawodnicy jak choćby bramkarz Janusz Jojko, obrońca Piotr Mosór, pomocnicy Piotr Świerczewski, Andrzej Lesiak, Andrzej Rudy oraz Bartosz Karwan czy napastnicy Jan Furtok i Marek Koniarek. To tylko część wybranych nazwisk – wtedy ekipa z Górnego Śląska była drużyną, która – podobnie jak inne zespoły w tamtym czasie – potrafiła w bardzo wartościowy sposób rozwijać polską piłkę ligową nie tylko w kraju, ale pokazywać się też za granicą, z czym teraz mamy pewien problem.

Zapalnik afery korupcyjnej

W sezonie 2004/2005 klub grał jeszcze w I lidze (wtedy najwyższej klasie rozgrywkowej), już w kolejnym sezonie zaczął mozolną, ale dość szybką wspinaczkę po szczeblach polskiego futbolu od IV ligi. Stało się tak dlatego, że były prezes klubu Piotr D. zdobył się na odwagę i publicznie opowiedział, jak jego klub ustawiał wiele piłkarskich meczów w wywiadach dla „Gazety Wyborczej” i „Faktu”. To był ten mały kamień, który spowodował lawinę – ujawniony został proceder korupcyjny najważniejszych klubów i ludzi w polskiej piłce. Doszło do wielu zatrzymań, przez wiele lat oczyszczano polskie środowisko piłkarskie. Czy to się udało? W tej chwili o korupcji cisza, ale nigdy tak naprawdę – po tym co działo się na początku XXI wieku – nikt już nie będzie pewny, że tej korupcji nie ma.

Co roku to samo

O aferę korupcyjną nie sposób było nie zahaczyć, ale wróćmy do aspektów czysto sportowych. Od sezonu 2005/2006 klub błyskawicznie wspiął się na drugi szczebel rozgrywkowy i od sezonu 2008/2009 występuje na zapleczu Ekstraklasy. Co roku ze środowiska klubu słychać to samo zapewnienie – będziemy walczyć o awans. Co roku misja kończy się fiaskiem. Najwyżej GKS był w sezonie 2015/2016, gdy zajął czwarte miejsce, ale wtedy i tak do drugiej Wisły Płock, która awansowała do Ekstraklasy stracił 11 punktów. Dużo mniejszy dystans klub z Górnego Śląska dzieliło od awansu w ostatnim sezonie, gdy zajął piąte miejsce (54 punkty), tracąc do premiowanego miejsca tylko cztery oczka.

Tragedia obecnego sezonu

W tym sezonie katowiczanie grają po prostu fatalnie. W 16 meczach dzięki 3 zwycięstwom, 3 remisom i 10 porażkom zgromadził 12 punktów i zajmuje ostatnie 18. miejsce w lidze. Zwycięstwa w drugiej kolejce z ŁKS-em Łódź (1:0), w piątej z Wigrami Suwałki (2:0) i w trzynastej ze Stomilem Olsztyn (1:0) naturalnie nie poprawiły sytuacji. Przed sezonem ponownie zapowiadano walkę o awans, a chyba wszyscy w Katowicach mają już zwyczajnie dość I ligi. Nietrudno o to, gdy żaden inny klub nie ma tak długiego stażu na zapleczu Ekstraklasy. Niby do elity tak blisko, a ciągle tak daleko.

Tak naprawdę ze wzmocnień, jakich dokonano w Katowicach przed sezonem można by stworzyć kadrę meczową. I to o bardzo dobrej jakości. W klubie pojawił się przecież były reprezentant Polski Jakub Wawrzyniak, czy też mający za sobą dużo ekstraklasowych doświadczeń – Bartosz Śpiączka, Rafał Remisz, Grzegorz Piesio, Mariusz Pawełek i jeszcze kilkunastu innych zawodników. Każdy nieźle orientujący się w realiach LOTTO Ekstraklasy wie, że w naszej lidze były to wyróżniające się nazwiska, więc na zapleczu – mimo innej specyfiki gry – powinno być łatwiej. Na razie jednak widzimy zderzenie ze ścianą.

Co dalej?

W tym sezonie kolejny cel awansu nie zostanie osiągnięty. W tej chwili do wicelidera – ŁKS-u Łódź (z którym w tym sezonie GKS już wygrywał) strata wynosi 16 punktów. Aby więc włączyć się do walki, w pozostałych 18 spotkaniach zespół z Katowic musiałby wygrywać wszystko. Najważniejsze teraz dla drużyny, to odbić się od dna tabeli, uwierzyć w misję trenera Dariusza Dudka, który po zwolnieniu z Zagłębia Sosnowiec długo nie musiał czekać na propozycję pracy i zastąpił Jacka Paszulewicza. Potem stopniowo krok po kroku trzeba będzie odbudować zespół….

Awans? To pewnie kwestia kilku najbliższych lat. Naprawdę trudno uwierzyć, by tak uznany i klasowy zespół dociągnął do piętnastego sezonu na zapleczu LOTTO Ekstraklasy, chyba że tegoroczna rewolucja kadrowa nadal będzie się odbijać czkawką, a do tego dojdą – częste w takich przypadkach – problemy natury finansowej i organizacyjnej. Poza tym miło byłoby znowu zobaczyć uznaną drużynę z Górnego Śląska w Ekstraklasie. Na ten moment z tego regionu znajdują się w niej zespoły Piasta Gliwice, Górnika Zabrze i Zagłębia Sosnowiec. Jeszcze kilka lat temu tych drużyn było zdecydowanie więcej.

Radosław Kępys
O Radosław Kępys 520 artykułów
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*