Dwa miesiące do eliminacji Euro. Przegląd wojsk Brzęczka

Foto: Flickr

21 marca meczem z Austrią w Wiedniu reprezentacja Polski rozpocznie eliminacje do piłkarskich Mistrzostw Europy. Przed selekcjonerem Jerzym Brzęczkiem czas, w którym będzie musiał przyjrzeć się, którzy piłkarze będą kluczowi w trakcie kampanii, mającej dać awans na Euro, a którzy raczej będą tylko pomagać albo nawet pełnić rolę statystów. My przygotowaliśmy krótki przegląd poszczególnych pozycji w kontekście gry w reprezentacji.

BRAMKARZE

Na tej pozycji hierarchia jest już znana od kilku lat i w ostatnich miesiącach polemika ogranicza się tylko do tego, czy postawić na Wojciecha Szczęsnego, czy Łukasza Fabiańskiego. W swoich klubach i jeden i drugi dają powody do zadowolenia. Jak wiadomo, Szczęsny w Juventusie ma trochę mniej pracy, gdyż na mistrza Włoch poszczególne zespoły zazwyczaj wychodzą ustawione bardziej asekuracyjnie.

Fabiański przed sezonem zmienił barwy i wybrał West Ham United – po początkowych bardzo słabych spotkaniach i czterech porażkach z rzędu, pierwsze zwycięstwo przyszło w 5. kolejce z Evertonem, ale „Fabian” na pierwsze czyste konto musiał poczekać jeszcze jeden mecz, gdy West Ham zremisował z Chelsea (0:0). Potem ta sztuka udała się jeszcze w meczach z Newcastle, Fulham i Arsenalem.  Wiemy jednak doskonale, że na starszego z tej dwójki zawsze można liczyć i w kadrze raczej on nie zawiedzie.

Szczęsny ma w sobie trochę więcej szalonego pierwiastka, ale prawda jest taka, że nie zawsze wychodzi mu to na dobre – tak jak podczas meczu z Senegalem, gdy chyba zbyt pochopnie wybiegł ze swojej bramki na 30 – 40 metr i wspólnie z Janem Bednarkiem oraz Grzegorzem Krychowiakiem przyczynił się do straty bramki. Potem bronił jeszcze z Kolumbią i też nie był to wzorowy występ. Jeśli chodzi o Juve – „Szczena” w tym sezonie bronił 15 razy i zaliczył czyste konta w meczach z Lazio, Frosnione, Udinese, Milanem, Fiorentiną, Interem i Romą – na koncie więc same słynne firmy włoskiej piłki. Problem tylko w tym, że obrona Juventusu jest zdecydowanie bardziej stabilna i pewna, niż ta w reprezentacji, a pytanie pozostanie pytaniem – na kogo postawić? Trzecim bramkarzem – bez realnych szans na grę – będzie prawdopodobnie Łukasz Skorupski, który w Bologni rozegrał w tym sezonie 20 meczów, ale jego zespół nie wygrał już od trzynastu spotkań w lidze i w tej chwili znajduje się w strefie spadkowej.

OBROŃCY

Kto by pomyślał jeszcze kilka tygodni temu, gdy ekipę Southampton prowadził Mark Hughes, że Jan Bednarek będzie jednym z pierwszych wyborów trenera i praktycznie za każdy kolejny mecz przez specjalistyczne  angielskie media będzie wyróżniany tytułem piłkarza meczu. Cały zespół bardzo poprawił swoją grę, bo w 11 dotychczasowych spotkaniach pod wodzą nowego trenera Austriaka Ralpha Hassenhutla, „Święci” pięciokrotnie wygrywali, 3 razy zremisowali i 3 razy przegrali. Pod kątem zwycięstw, to wyrównanie wyniku poprzednika, który drużynę prowadził w… 27 meczach. Wracając do środkowego obrońcy reprezentacji, w ostatnich spotkaniach jest pewny, zdecydowany i widać, że gdy gra dłużej i czuje się pewnie w zespole, forma od razu idzie w górę. Od 8 grudnia Polak rozegrał osiem meczów w Premier League –przez ten czas zespół czterokrotnie wygrał, raz zremisował i trzy razy przegrał, dźwigając się z okolic strefy spadkowej.

Brzmi to absurdalnie, ale problemem może być partner dla Jana Bednarka – na pewno będzie nim Kamil Glik, ale o formę Polaka nie możemy być spokojni. Pod skrzydłem Polaka obrona Monaco po raz ostatni zwycięsko wychodziła z ligowego spotkania… 4 grudnia z Amiens (2:0), ale całokształt postawy zespołu z Księstwa w tym sezonie jest fatalny – zajmuje on przedostatnie miejsce w Ligue 1. Z autopsji wiemy doskonale, że przyjazd na reprezentacji z klubowymi problemami nie zawsze dobrze się kończy. Może w tym wypadku lepszym wyborem będzie Marcin Kamiński, który spokojnie łapie się do meczowej 11-tki od przyjścia do Fortuny Dusseldorf. Jego zespół w ostatnich spotkaniach ligowych grał bardzo dobrze, zwyciężając cztery mecze z rzędu – w tym po powrocie z przerwy zimowej z Augsburgiem (2:1). Problemem Kamińskiego jest fakt, że w reprezentacji nigdy on nie zachwycał. Gdy przypomnimy sobie jego występy ze Słowacją na początek kadencji Adama Nawałki, czy z Czechami w listopadzie 2018 roku to doskonale wiadomo, o czym mowa.

Na skrzydłach też może być problem.  Najlepszym i najbardziej pewnym wyborem jest Bartosz Bereszyński, ale on początkiem roku cierpiał na problemy mięśniowe i jeszcze nie wszedł na dobre do składu Sampdorii. Jeśli jednak stanie się to niedługo, o formę tego piłkarza nie powinniśmy się martwić, a dobre jest to, że może on zagrać zarówno na lewej, jak i prawej stronie defensywy. W meczach Ligi Narodów grał on zazwyczaj na prawej stronie – za Łukasza Piszczka, a po lewej biegali Artur Jędrzejczyk lub Arkadiusz Reca – o formę obu tych piłkarzy spokojnym być nie można. Może w tym przypadku spróbować postawić na zbierającego dobre recenzje w Boltonie Wanderers – Pawła Olkowskiego? U nowego selekcjonera ani minuty nie zagrał jeszcze Maciej Rybus, który wrócił już do zdrowia po operacji pachwiny i przy dobrze przepracowanych przygotowaniach do rundy wiosennej oraz odpowiedniej formie, to może być najlepsze wyjście na lewą stronę obrony. Trener Jerzy Brzęczek ma jednak mimo wszystko nie lada orzech do zgryzienia.

POMOCNICY

Kamil Grosicki – Turbo Reaktywacja – to dobra nazwa serialu na pierwszy miesiąc 2019 roku. W dotychczas rozegranych w tym czasie spotkaniach Hull City polski lewoskrzydłowy jest bardzo skuteczny – ma na koncie dwa gole i trzy asysty, a jego zespół powoli zmierza do czołówki The Championship. Jeśli nic się nie zdarzy – a nie powinno – to właśnie Grosicki będzie jednym z filarów reprezentacji w nadchodzących eliminacjach i z jego słynnych rajdów lewą stroną będziemy mieli olbrzymi pożytek. Świetnie wygląda też pozycja Piotra Zielińskiego i Mateusza Klicha. Obaj ostatnio grają bardzo regularnie, najczęściej w pełnym wymiarze czasowym. O ile nie dziwi to u Klicha, który przejściem do Leeds United wygrał los na loterii, o tyle szóstym cały mecz Piotra Zielińskiego w barwach Napoli to ewenement. Czekamy też na powrót ligi rosyjskiej na boiska, by sprawdzić dyspozycję Grzegorza Krychowiaka. Z tego co jednak wiadomo, defensywny pomocnik jest zdrowy i wraz zespołem do sezonu przygotowuje się… w Katarze.

Do gry po zimowej przerwie nie wróciło jeszcze kilkoro innych zawodników – Jacek Góralski z Ludogorca Razgrad, Damian Kądzior z Dynama Zagrzeb, czy Maciej Makuszewski z Lecha Poznań. To są zawodnicy, którzy też powinni być w szerokiej grupie zainteresowanych grą w reprezentacji Polski.

NAPASTNICY

Tradycyjnie – od kilku lat – największe polskie bogactwo to bramkarze i… napastnicy. Wczoraj oficjalnie potwierdzono przenosiny Krzysztofa Piątka, który zmienił Genoę na Milan. Trudno się jeszcze do tego odnieść, ale można mieć wątpliwości co do tak szybkich przenosin Polaka do wielkiego klubu. Nie jest on jeszcze napastnikiem europejskiego formatu, a Milan to klub, który po latach posuchy pragnie sukcesów na polu międzynarodowym. Jeśli Polak dobrze się odnajdzie w drużynie Gennaro Gattuso – przyklaśniemy i zapiejemy z zachwytu. Gorzej, jeśli to się nie uda i trzeba będzie spisać na straty rundę wiosenną. Na razie jednak nie myślmy o takim scenariuszu.

Jeśli o Piątku mowa, prawdopodobnie zadebiutuje on w elektryzującym spotkaniu z Napoli. Tam od kilku tygodni pierwsze skrzypce gra Arkadiusz Milik. Nasz napastnik wreszcie ma spokój – jest w pełni zdrowy, ma znakomitą formę i uznanie Carlo Ancelottiego, który nie szczędzi pochwał Polakowi. Wrażenie robią też liczby – w ostatnich siedmiu meczach Serie A –  Milik wpisał się na konto siedmiokrotnie i z dorobkiem 11 goli traci trzy trafienia do będących na szczycie klasyfikacji strzelców – Fabio Quagliarelli, Cristiano Ronaldo oraz Duvana Zapaty.

Pewne miejsce w reprezentacji ma w tej chwili Robert Lewandowski. To jemu będą partnerować Milik lub Piątek. Napastnik Bayernu Monachium bardzo dobrze rozpoczął rundę wiosenną rozgrywek, w meczu z Hoffenheim (3:1) zapisując się na liście strzelców. To, że jego pozycja w kadrze – nawet mimo bardzo słabego 2018 roku – wiedzą wszyscy. Teraz pora, by dobra forma została utrzymana i zaprezentowana w meczach reprezentacji.

Radosław Kępys
O Radosław Kępys 668 artykułów
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

2 Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*