Doping w sporcie – „gra dżentelmenów” narażona na doping

Foto: Coś Nowego

Kolejny „Doping w sporcie” i znowu wędrujemy w rejony sportu, który w Polsce nie jest zbyt popularny. Tym razem będzie o podatności na doping zawodników rywalizujących w… krykiecie.

Krykiet – angielska gra dżentelmenów

Krykiet powstał w Anglii i stoi w dużej sprzeczności z dopingiem. Jest uważany za „grę dżentelmenów”, w której niekiedy kapitanowie drużyny odnoszącej korzyść, interweniują u sędziego, by zgodnie z duchem gry zmienił daną decyzję… na korzyść rywala. Wyobrażacie sobie takie sytuacje w piłce nożnej, siatkówce, koszykówce czy piłce ręcznej? Zachowanie graczy określa odrębny dokument zwany „Preambułą Przepisów Krykieta”.

Kto dominuje?

To nie jest artykuł prezentujący dyscyplinę, więc o zasadach tutaj nie będzie. Informacyjnie należy tylko wskazać, że z racji ojczyzny krykieta, w tym  sporcie oprócz Wyspiarzy dominują kraje strefy Commonwealthu oraz byłe angielskie kolonie. Mistrzostwa Świata do tej pory zdobywały takie kraje, jak Indie, Australia, Pakistan i Sri Lanka. Najważniejszy turniej w tym sporcie odbywa się od 1975 roku.

Doping w krykiecie

Krykiet zmienił się na przestrzeni lat i stał się – podobnie jak inne sporty – mocno narażony na obecność dopingu. Obecnie dużo większy nacisk kładzie się na siłę uderzenia kijem, dużą wytrzymałość zawodników, co naturalnie powoduje, że leki poprawiające siłę i wydolność mogą stać się łakomym kąskiem. A gdy dodamy do tego wzrastające nagrody finansowe, wszystko łączy się w całość i nabiera charakterystyki sportu narażonego na doping.

Do tego dochodzi mała liczba testów na poszczególnych zawodach. Powoduje to, że nawet w przypadku, gdy zawodnik zostaje przyłapany na dopingu, po jakimś czasie wraca na zawody, gdyż i tak nie wiadomo, czy jest czysty, a poza tym między głównymi turniejami doping znika z organizmu.

Sterydy przykładem krótkiego działania

Sterydy schodzą z organizmu człowieka już po kilku tygodniach. Według specjalistów analizujących doping, bierze się je między sezonami, by zbudować ramiona i mięśnie ramion, które są niezbędne w pracy krykiecisty. Przy dobrej analizie terminarza, doskonale wiadomo, kiedy wziąć dany specyfik, by być czystym na testach. Z kolei hormon wzrostu pomaga w leczeniu kontuzji i ich skutków. W największych ligach krykietowych, wczesny powrót do gry po kontuzji ma dla graczy sporą korzyść finansową.

Fałszywe wskaźniki

Łatwo spojrzeć na to z perspektywy statystycznej. W zeszłym roku w profesjonalnym krykiecie doszło do sześciu przypadków dopingowych, z czego cztery dotyczyły poprawy wydajności. Czy to jednak jest miarodajne, skoro badania z innych dyscyplin pokazują, że na najważniejszych imprezach wpadają nieliczni z ogólnej liczby uczestników, a doping skale ma dużo szerszą? Według Paula Dimeo, który zajmuje się dopingiem w sporcie, 0,4 zawodników krykieta poddanych badaniom w 2018 roku było na dopingu, ale z innych źródeł wiadomo, że faktycznych przypadków jest dużo więcej.

Być może dobrym wyjściem w przypadku krykieta byłoby… wprowadzenie paszportów biologicznych, co dałoby możliwość większej kontroli zawodników, a przy tym również podniesienie wiarygodności sportu – podobnie jak to się stało w kolarstwie. Z drugiej strony specjaliści od dopingu doskonale znają współczesne metody i wiedzą jak je ominąć. Jednak nie ulega wątpliwości, że krykiet jest modelowym przykładem na sport, który jest wybitnie narażony na swobodną działalność ludzi, którzy działają w dystrybucji dopingu i wiążą z tym określone korzyści.

Radosław Kępys
O Radosław Kępys 858 artykułów
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*