Czy znowu będziemy wstydzić się za naszych piłkarzy? Porażka Polski z Portugalią

foto: Wikipedia

Drugi mecz w fazie grupowej Ligi Narodów UEFA zakończył się fatalnie dla ekipy Jerzego Brzęczka. Reprezentacja Polski przegrała z Portugalią 2:3 po słabej grze. Pod wodzą nowego trenera Polacy nie wygrali jeszcze ani jednego meczu, a sytuacja w grupie nie wygląda najlepiej.

Przez ostatnie lata Biało-czerwoni toczyli z Portugalczykami bardzo ciekawe boje, ale tym razem z naszej strony nie udało się stworzyć ciekawego widowiska.

Na Stadionie Śląskim mieliśmy okazję zobaczyć prawdziwe święto kibiców. Obiekt po gruntownym remoncie gościł wczoraj reprezentację po raz drugi, ale po raz pierwszy w meczu o stawkę. Pierwsze spotkanie na tym stadionie zostało rozegrane przeciwko Korei Południowej.

Trener polskiej ekipy zaskoczył wszystkich po ogłoszeniu wyjściowego składu. Przed meczem zdradził, iż Polacy zagrają w ustawieniu 4-2-3-1, natomiast na boisko wyszli z dwoma napastnikami Robertem Lewandowskim i Krzysztofem Piątkiem.

Już w siódmej minucie miała miejsce pierwsza groźna akcja. Andre Silva starał się pokonać Łukasza Fabiańskiego, ale piłka po jego uderzeniu przeleciała nad poprzeczką. Wynik nie uległ zmianie ku zadowoleniu kibiców gospodarzy.

Worek z bramkami rozwiązał się w 18. minucie i to Polacy cieszyli się z objęcia prowadzenia. Debiutanckiego gola w reprezentacji zanotował Krzysztof Piątek. Napastnik Genoa CFC popisał się super instynktem strzeleckim i po błędzie Rui Patricio strzelił gola. Rafał Kurzawa asystował przy golu najskuteczniejszego strzelca Serie A, popisując się wzorowym wykonaniem rzutu rożnego.

Polacy z prowadzenia cieszyli się do 31. minuty. Wtedy właśnie Pizzi zaczarował Jędrzejczyka na boku boiska i dośrodkował piłkę. Tam Andre Silva pokonał Fabiańskiego. Przy golu zawinił Jan Bednarek nie kryjąc portugalskiego napastnika Sevilli FC. Później goście poszli za ciosem i kontynuowali ataki. Najgroźniejszą sytuację stworzył Pizzi, który chciał pokonać polskiego bramkarza strzałem z szesnastego metra. Fabiańskiemu udało się jednak wybronić strzał.

Od 25. minuty meczu reprezentacja Polski zupełnie straciła rozeznanie w tym co dzieje się na boisku. Portugalczycy dominowali w każdym aspekcie gry. Gdy pierwsza połowa dobiegała końca i wydawało się, że zakończy się remisem, samobójcze trafienie zaliczył Kamil Glik. Chciał on za wszelką cenę wyciągnąć piłkę po dośrodkowaniu Rubena Nevesa do Andre Silvy, ale niefortunnie trafił w piłkę, która wpadła do bramki.

Po drugim gwizdku sędziego Polacy nie zmienili stylu gry. Nadal prowadzili powolną i ospałą grę. Najgorsze przyszło w 52. minucie, kiedy to Portugalczycy zdobyli trzecią bramkę. Autorem trafienia dla mistrzów europy został Bernardo Silva – zawodnik Manchesteru City. Nie atakowany przez nikogo oddał strzał lewą nogą z okolicy 16. metra i Fabiański po raz kolejny wyjmował piłkę z siatki.

Słaba gra Polaków i bardzo niekorzystny wynik zmusił Brzęczka do zmiany koncepcji gry. Na placu boju pojawiła się stara gwardia czyli Jakub Błaszczykowski i Kamil Grosicki, którzy mieli nadać szybkości grze, a swoim doświadczeniem dodać otuchy drużynie.

Kuba i Grosik dali o sobie znać w 77. minucie spotkania. Najpierw ten drugi popisał się rajdem na skrzydle, a chwilę później Błaszczykowski trafił do bramki po pięknym uderzeniu z dystansu i dał Polakom nadzieję na ugranie remisu. W ten sposób uhonorował również swój 103 mecz w biało czerwonych barwach.

Tuż przed końcem meczu gola dla Portugalczyków mógł strzelić Renato Sanches. Poradził sobie z naszymi obrońcami i oddał strzał do zupełnie pustej bramki. Na linii bramkowej pojawił się jednak Tomasz Kędziora wybijając piłkę.

Biało czerwonym nie udało się odwrócić wyniku i przegrali swoje pierwsze spotkanie pod wodzą nowego trenera. Stracili bramki po głupich błędach i nie umieli wyprowadzić żadnej składnej akcji. Jedyną bronią, którą dysponują Polacy są stałe fragmenty gry, ale na tym ciężko bazować. Oglądając mecz nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że nasza reprezentacja zagrała bez pomysłu i nie stosowała żadnych ciekawych rozwiązań taktycznych. Ponadto zabrakło prawdziwego ducha walki. Ci, którzy mieli stanowić o nowej sile zawiedli. Pomimo strzelenia gola zupełnie niewidoczny był Piątek, a Rafał Kurzawa, nie ma co się oszukiwać, rozegrał fatalne spotkanie… Lewandowski, który rozegrał swoje setne spotkanie w reprezentacji starał się jak zwykle brać ciężar gry na siebie, ale bez pomocy partnerów nie osiągał zamierzonego celu. Widać gołym okiem, że słaba sytuacja w klubach przekłada się na grę naszych piłkarzy również w reprezentacji. Miejmy nadzieję, że mecz z Włochami jakimś cudem nie przyniesie nam wstydu, a trener pomyśli w końcu nad taktyką i strategicznym rozłożeniem sił.

Polska – Portugalia 2:3 (1:2)
1:0 Piątek 18′
1:1 Andre Silva 31′
1:2 Glik 43′ (sam.)
1:3 Bernardo Silva 52′
2:3 Błaszczykowski 77′

Żółte kartki:
Polska: Klich 48′, Krychowiak 62′
Portugalia: Andre Silva 37′, William 67′, Pepe 74′, Bernardo Silva 78′

Polska (4-3-1-2): Fabiański – Bereszyński (46′ Kędziora), Glik, Bednarek, Jędrzejczyk, P. Zieliński, Krychowiak, Klich (63″ Błaszczykowski), Kurzawa (64′ Grosicki), Lewandowski, K. Piątek

Portugalia (4-3-3): Patrício – Cancelo, Pepe, Ruben Dias, Rui, Ruben Neves, W. Carvalho, Pizzi (75′ Renato Sanches), Rafa Silva (85′ Danilo”, Andre Silva, B. Silva (90′ Bruno Fernandes).

Sędzia główny: Carlos Del Cerro (Hiszpania)

Widzów: 48783.

Paweł Gębusiak
O Paweł Gębusiak 372 artykuły
Absolwent UWM w Olsztynie na kierunku Ekonomia, Uniwersytetu w Białymstoku na kierunku Polityka Społeczna oraz Politechniki Białostockiej na kierunku Informatyka. Mistrz Polski WPF 2018 w kulturystyce w kategorii Bodybuilding Disabled. Sportowiec z krwi i kości, pasjonat.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*