Copa America – przemyślenia po fazie grupowej i przed ćwierćfinałami

Foto: Wikimedia Commons

Za nami faza grupowa piłkarskiego Copa America 2019! Turniej, który nawet w naszym kraju zazwyczaj jest pozytywnie odbierany i wzbudza spore zainteresowanie, tym razem odbywa się w Brazylii, gdzie fanatyczni kibice liczą na triumf gospodarzy. Po fazie grupowej jest kilka przemyśleń.

Argentyna daleko od formy

Jakby na to nie patrzeć, Argentyńczycy nadal nie potrafią na dużym turnieju zaznaczyć swojej obecności spektakularnym spotkaniem, które rozpaliłoby fanów „Albicelestes” i tknęło nadzieję, że to może być ten turniej, który okaże się przełomowy. Po pierwszej porażce 0:2 z Kolumbią wydawało się, że Leo Messi i spółka mogą mieć nawet problem z wyjściem z grupy, ale ostatecznie po remisie 1:1 z Paragwajem i wygranej 2:0 z Katarem udało się awansować do fazy pucharowej. Nawet jednak ostatni wygrany grupowy mecz nie pokazał siły Argentyny, która na papierze jest bardzo duża. Gdy ma się w składzie takich piłkarzy, jak Nicolas Otamendi, Sergio Aguero, Leo Messi, Angel Di Maria, czy Paulo Dybala, trudno żeby takiej drużyny nie brać za faworyta. Problem w tym, że na pięć ostatnich edycji Copa America, Argentyna cztery razy przegrywała w finale. Teraz nie zanosi się nawet na to, by nawet tam doszła.

Drużyny z innych kontynentów to chyba zły pomysł

W tym roku na Copa America zaproszono dwie drużyny z innych kontynentów – Japonię i Katar. O ile Azjaci piłkarsko wyglądaj nieźle i w zeszłym roku wyszli przecież z grupy Mistrzostw Świata (tak, tak – tej z Polską po spotkaniu o żenującym poziomie), to Katar już niekoniecznie, ale można podejrzewać, że wysłanie do nich zaproszenia to efekt tego, że za trzy lata odbędzie się tam Mundial. Na razie jednak tej ekipie daleko od formy, która pozwoliłaby na grę w takim turnieju. W Copa America Katar zaczął od punktu z Paragwajem, wywalczonego w bardzo dramatycznych okolicznościach, gdyż rywale prowadzili już 2:0, a mecz skończył się rezultatem 2:2. Potem jednak przyszły porażki z Kolumbią (0:1) i Argentyną (0:2). Japonia zagrała trochę lepiej, wyprzedziła w swojej grupie Ekwador, ale była najgorszą bilansowo drużyną z trzecich miejsc i musiała ustąpić w walce o awans Peru i wspomnianemu Paragwajowi. To pokazuje, że ekipom z innych kontynentów bardzo trudno gra się z drużynami operującymi stylem Ameryki Południowej i zapraszanie ich niekoniecznie musi służyć turniejowi.

Kolumbia i Brazylia faworytami

Kolumbijczycy nie tylko zdobyli 9 punktów, ale też w całej fazie grupowej nie stracili nawet bramki. Zwycięstwa z Argentyną (2:0), Katarem i Paragwajem (po 1:0) powodują, że tej drużyny należy się bać. Gdy w tej ekipie ma się takich piłkarzy jak David Ospina, Yerry Mina, Juan Cuadrado oraz kapitalny atak Luis Muriel – Radamel Falcao – James Rodriguez, nie ma rzeczy niemożliwych.  Świetne spisuje się też Brazylia, która rozbiła Boliwię (3:0) i Peru (5:0), w międzyczasie notując remis bezbramkowy z zaskakującą Wenezuelą. Jeśli ktoś może wskoczyć między tę dwójkę, to właśnie Urugwaj – zwycięzca grupy C oraz Argentyna. Faza pucharowa zapowiada się naprawdę interesująco.

Ćwierćfinały

Co najciekawszego w ćwierćfinałach? Starcie Kolumbii z Chile zapowiada się chyba najciekawiej, choć jak pisaliśmy wyżej, to raczej pierwsza z drużyn będzie faworytem. Awans Urugwaju i Brazylii powinien być formalnością, ale pytanie, na co stać opisywanych wyżej piłkarzy „Albicelestes” w spotkaniu z Wenezuelą. Rywale to nie jest drużyna uznana – nawet w Ameryce Południowej, gdzie grają od lat, znają ten styl i umieją się do niego dostosować. Poza tym granie „na ziemi” to nie jest to samo, co starcia na stadionie w La Paz, który jak dobrze wiemy mieści się na wysokości 3637 metrów n.p.m. Swoją drogą, może warto kiedyś o nim napisać… To jednak materiał na zupełnie inną historię.

Brazylia – Paragwaj
Wenezuela – Argentyna
Kolumbia – Chile
Urugwaj – Peru

Radosław Kępys
O Radosław Kępys 858 artykułów
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*