Bundesliga: Borussia (prawie) dogoniła Bayern!

Foto: Flickr

Dwa hity Bundesligi obejrzeli w weekendowej kolejce kibice piłkarskiej Bundesligi. Trwa mały kryzys Bayernu Monachium, który przegrał w Berlinie z Herthą. Potknięciami Bawarczyków bardzo nakręca się Borussia Dortmund, która wygrała z Bayerem Leverkusen.

O ile potknięcie w tygodniu u siebie z Augsburgiem mogło być złym sygnałem dla Niko Kovaca i jego podopiecznych, jeszcze nie mogło wzbudzić większego niepokoju, tak piątkowa porażka z Herthą w Berlinie 0:2 już powoduje zdecydowanie większy ból głowy. Pisaliśmy o tym w zeszłym tygodniu – brak wzmocnień Bayernu w letnim okienku może się odbić sporą czkawką. Mimo dojrzałego jak na sportowców wieku Arjen Robben i Franck Ribery nadal nie mają godnych siebie zmienników, choć i tak potrafią zaliczyć słabsze mecze. Niepokojące przestoje zdarzają się też Robertowi Lewandowskiemu, który na razie wszedł w sezon bardzo przeciętnie.

To wszystko nawarstwiło się w Berlinie i pokazało swoje najgorsze oblicze. Najpierw w polu karnym nieodpowiedzialnie zachował się Jerome Boateng, który sfaulował Salomona Kalou, a rzut karny w 23. minucie pewnie wykorzystał Vedad Ibisević! Jeszcze przed przerwą wynik podwyższył nasz stary znajomy z Legii Warszawa – Ondrej Duda. Słowak zalicza kapitalny start tego sezonu i z pięcioma golami prowadzi w klasyfikacji strzelców! Hertha prawie dogoniła Bayern w tabeli Bundesligi – ma 13 punktów i ustępuje tylko bilansem bramkowym.

Hertha Berlin – Bayern Monachium 2:0 (2:0)
23’ Vedad Ibisević (rzut karny), 44’ Ondrej Duda

Na prowadzeniu w tabeli znalazła się Borussia Dortmund. Łukasz Piszczek i spółka jako jedyni w tej kampanii jeszcze nie przegrali. Na ich dorobek składają się cztery zwycięstwa i dwa remisy. Sobotnie spotkanie z Bayerem Leverkusen miało być niezwykle emocjonujące i takie właśnie było. Po słabym początku sezonu „Aptekarze” wygrali dwa mecze z rzędu, ale w sobotę ich seria została zakończona, mimo że samo widowisko okazało się naprawdę świetnym meczem, a gospodarze prowadzili w nim już 2:0!

Już w 9. minucie po dośrodkowaniu Lucasa Alario piłkę do bramki rywali pięknym płaskim strzałem skierował Mitchell Weiser. Apogeum szczęścia gospodarzy nastało jednak w 39. minucie, gdy piłkę w zamieszaniu w polu karnym opanował Jonathan Tah, z najbliższej odległości pokonując bramkarza rywali. Druga połowa w pełni jednak należała do dortmundczyków. Swoją drugą bramkę w przeciągu kilku dni zdobył w 65. minucie Jacob Brunn-Larsen, wykorzystując spory błąd Lukasa Hradecky’ego. Cztery minuty później po zabójczej kontrze i ładnym strzale Marco Reusa było już 2:2. Losy spotkania rozstrzygnęły się jednak w 85. i 94. minucie, gdy bohaterem gości został Paco Alcacer, najpierw kończąc wspaniały atak pozycyjny drużyny, a potem wykorzystując obecność na środku boiska Lukasa Hradecky’ego i pakując futbolówkę do pustej bramki.

Bayer Leverkusen – Borussia Dortmund 2:4 (2:0)
9’ Mitchell Weiser, 39’ Jonathan Tah – 65’ Jacob Brunn-Larsen, 69’ Marco Reus, 85’ 90+4’ Paco Alcacer

Inne wyniki:

Hoffenheim – RB Lipsk 1:2 (0:0)
90+3’ Andrej Kramarić (rzut karny) – 53’ 73’ Yusuf Poulsen

Nurnberg – Fortuna Dusseldorf 3:0 (1:0)
28’ Hanno Behrens, 64’ Mikael Ishak, 78’ Federico Palacios

Schalke – Mainz 1:0 (1:0)
11’ Alessandro Schopf

Stuttgart – Werder Brema 2:1 (1:0)
19’ Anastasios Donis, 75’ Gonzalo Castro – 68’ Ron-Robert Zieler (samobójczy)

Wolfsburg – Borussia Monchengladbach 2:2 (1:1)
12’ Renato Steffen, 59’ Wout Weghorst  – 7’ Alassane Plea, 48’ Thorgan Hazard

Eintracht Frankfurt – Hannover 4:1 (2:0)
36′ Obite N’Dicka, 45+1′ Ante Rebić, 59′ Jonathan De Guzman, 89′ Luka Jović – 86′ Florent Muslija

Augsburg – Freiburg 4:1 (2:0)
19′ Francisco Caiuby – 34′ 68′ 83′ Alfred Finnbogason – 49′ Jonathan Schmid (samobójczy)

 

Radosław Kępys
O Radosław Kępys 621 artykułów
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*