AS Monaco – kolos na glinianych nogach. Czy klub czeka spadek?

foto: Pixabay

AS Monaco – jeden z największych klubów Ligue 1 jest w olbrzymim kryzysie. Za nami połowa sezonu, a zespół odpadł z wszystkich krajowych i międzynarodowych pucharów, podczas gdy w tabeli zajmuje przedostatnie miejsce. Pożar u Kamila Glika i spółki można ogłosić już oficjalnie!

Jeden z najgorszych sezonów w historii

Zacznijmy od Ligue 1. W tym sezonie klub z Księstwa zdobył w 22 spotkaniach 15 punktów, notując 3 wygrane (obok ostatniego Guinamp najmniej w lidze), 6 remisów i 13 porażek (tylko Guinamp i Amiens przegrali 14 razy). Monaco ma na koncie aż 38 straconych goli – pod tym względem „lepsze” jest tylko dwukrotnie już wspomniane Guinamp. Generalnie, Kamil Glik i spółka obok tego zespołu są czerwoną latarnią  ligi. Do bezpiecznej strefy strata wynosi teoretycznie tylko trzy punkty, ale gdy doda się do tego, że ostatnie zwycięstwo w rozgrywkach przypadło na 4 grudnia i pojedynek z Amiens (2:0) jasno można stwierdzić, że dobrze nie jest.

W krajowych pucharach też już nie ma drużyny obecnie prowadzonej przez Leonardo Jardima. Wczoraj odpadł on w meczu z… Guinamp (ten klub postanowił w tym tekście pełnić podobną rolę, jak jego główny temat), przegrywając po rzutach karnych (w regulaminowym czasie było 2:2). Nie był to dobry wieczór dla Kamila Glika – najpierw Polak zawinił przy bramce na 1:2, gdy uciekł mu Alexandre Mendy, z kolei w konkursie jedenastek był w gronie tych, którzy spudłowali swoje próby – obok Benjamina Henrichsa i Sofiane Diopa. 22 stycznia drużyna odpadła z Pucharu Francji przegrywając 1:3. Na domiar złego można przypomnieć jeszcze przygodę z Ligi Mistrzów, ale tam akurat na „Czerwono-Białych” czekała trudna grupa. Pogrążeni w kryzysie okazali się gorsi od Club Brugge, Atletico Madryt i Borussii Dortmund, zdobywając punkt tylko w starciu z Belgami.

Zwolniony i zatrudniony – Leonardo Jardim

13 października – po fatalnym początku sezonu – w miejsce Portugalczyka Leonardo Jardima, AS Monaco na stanowisko pierwszego szkoleniowca zatrudniło Mistrza Świata z 1998 roku i Mistrza Europy z 2000 roku, a także wieloletnią ikonę Arsenalu – Thierry’ego Henry. Miał to być przełom i próba odblokowania zespołu, a Francuz po wielkiej karierze piłkarskiej wreszcie miał zdobyć uznanie w środowisku. Tymczasem stało się coś wręcz odwrotnego – dwa zwycięstwa w dwudziestu spotkaniach pod wodzą Francuza nie mogły dać satysfakcji osobom decyzyjnym w klubie, więc zdecydowano, że… nowym szkoleniowcem zostanie… Jardim. Portugalczyk wraca do zespołu, by utrzymać go w Ligue 1, choć w tej chwili nie ma ku temu podstaw, że tak się stanie.

Piłkarze słabsi indywidualnie

Rzućmy okiem na indywidualności. W tym sezonie w 19 spotkaniach bramki Monaco strzegł Diego Benaglio – trzykrotnie zachował on czyste konto, ale w sumie na jego koncie są 32 bramki puszczone w rozgrywkach Ligue 1. Mówimy o takich statystykach w połowie sezonu, a w całej poprzedniej kampanii ligowej pełniący funkcję pierwszego bramkarza Danijel Subasić został pokonany… 42 razy, a mowa o prawie całym sezonie – 34 meczach, w których trzeba wziąć pod uwagę dość kompromitujący wynik meczu z PSG (1:7). Teraz takie blamaże zdarzają się dużo częściej.

W zeszłym sezonie jednym z filarów zespołu był Kamil Glik – teraz Polak jest cieniem samego siebie i spisuje się tak samo słabo, jak jego koledzy z defensywy. Jest to na tyle zauważalne, że można się zastanawiać, czy przypadkiem Jerzy Brzęczek nie pomyśli nad alternatywą w kadrze dla niego, co dotychczas było wręcz niemożliwe, bo stoper – wspólnie z Michałem Pazdanem czy innym partnerem – dawał zazwyczaj spokój i chłodną głowę naszej defensywie.

Do tego dochodzą sprawy napastników i strzelanych goli. W sezonie 2017/2018 najlepszym strzelcem Monaco był Radamel Falcao. Kolumbijczyk zdobył 18 goli, w klubowej klasyfikacji wyprzedzając Rony’ego Lopesa (15 trafień). Daleko za nimi byli kolejni strzelcy klubu – Keita Balde i Stefan Jovetić (po 8). Teraz – w połowie sezonu – lider ofensywy Monaco ma na koncie 8 goli, drugim strzelcem zespołu jest Youri Tielemans (5 bramek), ale to ciągle za mało – Wspomniany wyżej Rony Lopes na razie trafił tylko raz, podobnie jak Jovetić. Ofensywni zawodnicy, którzy w zeszłym sezonie dawali tak wiele – teraz zdecydowanie zawodzą.

Powtórka z rozrywki?

AS Monaco w XXI wieku miało swoje wzloty i upadki. Najpierw w sezonie 2003/2004 klub z Księstwa dotarł do finału piłkarskiej Champions League, mając w składzie takie gwiazdy jak Ludovic Giuly czy Javier Saviola – w tym samym sezonie zespół uplasował się też na 3. miejscu w lidze, ale już siedem lat później – podczas kampanii 2010/2011 – AS Monaco z hukiem spadło z Ligue 1 zajmując 18. lokatę.

Kryzys trwał kolejny sezon, ale w międzyczasie właścicielem zespołu został rosyjski miliarder – Dmitri Rybołowiew, który szybko wyprowadził klub na prostą – wpompował w niego ponad 100 milionów euro i rozpoczął powrót na salony. Już w sezonie 2013/2014 „Czerwono-Biali” awansowali na najwyższy szczebel rozgrywkowy, a do klubu sprowadzono takie gwiazdy jak Falcao, James Rodriguez, Joao Moutinho czy Jeremi Toulalan. Od tego czasu klub nie schodził z podium – mistrzostwo osiągnięte w sezonie 2016/2017 było pierwszym od sezonu 1999/2000, a w pozostałych latach Monaco zajmowało dwa razy drugie i dwa razy trzecie miejsce… Wiemy jedno – teraz tego powtórzyć się już nie da.

Trudno przypuszczać, by tak uznanemu klubowi z tak wartościowymi piłkarzami groził spadek, ale wykluczyć niczego nie można. Przed podopiecznymi Leonardo Jardima trudne spotkania – w przeciągu sześciu kolejek czekają tacy rywale, jak Montpelier, Lyon czy Bordeaux.

Radosław Kępys
O Radosław Kępys 668 artykułów
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*