Polacy na drodze zwycięstw

foto: Wikipedia

Już dzisiaj wieczorem Polska zmierzy się w ramach rozgrywek Ligi Narodów UEFA z reprezentacją Portugalii. Życząc naszym piłkarzom wygranej, prezentuję więc ranking tych zwycięstw reprezentacji Polski, które były w jakiś sposób przełomowe dla futbolu nad Wisłą. Zapraszam do lektury!

Polska – Włochy 3:1, 12 listopada 2003, Mecz towarzyski.

Gole: 6’ Jacek Bąk, 18’ Tomasz Kłos, 84’ Jacek Krzynówek – 19’ Antonio Cassano.

Mimo, że w historii polskiego futbolu z pewnością znalazło by się o wiele więcej spotkań, które miały większe znaczenie, wybrałem to starcie z jednego względu: jest to pierwsze i jak dotąd jedyne starcie z reprezentacją Squadra Azzura w XXI wieku, które udało nam się wygrać. Przed spotkaniem pewnie niewielu stawiałoby na to, że Włosi zakończą tamten mecz z porażką. Na stadion Wojska Polskiego przyjechali bowiem aktualni wówczas wicemistrzowie Europy. Mecz z Polska był zresztą etapem przygotowań Włochów do kolejnego europejskiego czempionatu w Portugalii w roku 2004. Polacy w dość słabym stylu przegrali tamte eliminacje i na EURO nie pojechali. Jednak tamten listopadowy wieczór należał do Polaków. Drużyna Pawła Janasa wygrała tamto towarzyskie starcie 2:0. Pozwoliło ono choć na chwilę zapomnieć o niezbyt dobrej dyspozycji reprezentacji Polski w poprzedzających ten mecz występach. Jako pierwszy na listę strzelców na Stadionie Wojska Polskiego, wpisał się Jacek Bąk. Już w szóstej minucie, obrońca występujący wówczas dla francuskiego RC Lens, precyzyjnym strzałem w polu karnym pokonał Francesco Toldo. Dla polskiego defensora było to trafienie szczególne o tyle, że zdobyte w swym 50 występie w narodowych barwach. Polacy dalej atakowali. Efektem dobrej gry podopiecznych Pawła Janasa był drugi gol strzelony w 18 minucie spotkania przez Tomasza Kłosa. Kłos wykorzystał świetne dośrodkowanie z rzutu wolnego w pole karne i strzałem głową podwoił nasze prowadzenie. Włosi nie złożyli jednak broni i już po minucie na tablicy wyników stadionu, widniał rezultat 2:1. Antonio Cassano tym samym zapewnił Włochom kontakt w tym meczu. To było jednak wszystko, na co było wtedy stać podopiecznych Giovanniego Trappatoniego. Za to Jacek Krzynówek ustalił wynik na 3:1 w 84 minucie spotkania. Tym samym pierwsze zwycięstwo z Włochami w obecnym stuleciu stało się faktem.

Ukraina – Polska 1:3, 2 września 2000 roku, Eliminacje Mistrzostw Świata w Korei i Japonii 2002.

Gole: 19’ Andrij Szewczenko – 2’,31’  Emanuel Olisadebe, 58’ Radosław Kałużny.

Mecz rozegrany na stadionie w Kijowie był dla polskich kibiców szczególny z kilku powodów. Po pierwsze, tym starciem Jerzy Engel inaugurował swą kadencję jako selekcjoner reprezentacji Polski. Po drugie w koszulce z Orzełkiem debiutował także Emanuel Olisadebe. Nigeryjski napastnik miał być w koncepcji nowego trenera naszą tajną bronią. Nastroje w Polsce były więc swego rodzaju mieszanką niepewności i ciekawości. Okazało się jednak, że zarówno jeden jak i drugi, przywitali się z piłkarską opinią publiczna w Polsce w sposób niezwykle udany. Jerzy Engel odniósł premierowe zwycięstwo. Z kolei Olisadebe wydatnie się do niego przyczynił zdobywając na kijowskim stadionie dwa trafienia. Trzeciego gola dołożył Radosław Kałużny. Honorową bramkę dla Ukraińców zdobył prezentujący wybitną formę Anrij Szewczenko. Zwycięstwo odniesione na otwarcie kadencji Jerzego Engela z pewnością miało znaczący wpływ na późniejsze wywalczenie promocji na Japońsko-Koreański mundial. Dzięki wygranej, zawodnicy uwierzyli, że mogą tworzyć kolektyw będący silną i niewygodną dla każdego rywala drużyną.

Polska – Brazylia 1:0, 6 lipca 1974 roku, Mecz o trzecie miejsce Mistrzostw Świata w Niemczech w 1974 roku.

Gol: 77’ Grzegorz Lato.

Przy okazji takiego artykułu, nie można nie wspomnieć o meczu, który zapewnił Polsce trzecie miejsce na Świecie w 1974 roku. Dla drużyny prowadzonej przez legendarnego Kazimierza Górskiego, był to mecz na wskroś i pod każdym względem przełomowy. Dzięki tamtej wygranej, po raz pierwszy w historii mogliśmy cieszyć się z podium na Mistrzostwach Świata. Zwycięstwo miało smak jeszcze większy jeśli popatrzymy na kontekst, w jakim był on rozgrywany. Odbywał się on trzy dni po legendarnym już ,,Meczu na wodzie” z Republiką Federalną Niemiec w którym mimo niewyobrażalnej ulewy, zdecydowano się by go rozegrać. Półfinałowy pojedynek odbywał się na płycie boiska znajdującej się w katastrofalnym stanie. Ostatecznie Polacy ulegli gospodarzom turnieju 0:1 i pozostał im mecz o trzecie miejsce. Brazylijczycy raz za razem swą piękną i techniczną grą próbowali sforsować szyki obronne reprezentacji Polski. Decydujący cios zadali jednak nasi piłkarze. Konkretnie autorem gola, dającego nam trzecie miejsce na Świecie był Grzegorz Lato. Zresztą napastnik Stali Mielec, niemiecki czempionat może zaliczyć do szczególnie udanych. Został on bowiem królem strzelców tamtych mistrzostw, zdobywając siedem trafień. Tamte mistrzostw szczególnie ciepło może wspominać także Andrzej Szarmach. Zdobył bowiem na nich pięć bramek i został wicekrólem strzelców turnieju w Republice Federalnej Niemiec.

Polska – Niemcy 2:0, 11 października 2014 roku, Eliminacje Mistrzostw Europy 2016.

Gole: 51’ Arkadiusz Milik, 88’ Sebastian Mila.

Nie często ludziom z mojego pokolenia udawało się na żywo obserwować momenty, w których polski futbol osiągał rzeczy wielkie. Jeden z takich wieczorów nadarzył się dokładnie cztery lata temu. Wtedy na Stadionie Narodowym w Warszawie polska reprezentacja dokonała rzeczy, która nie miała miejsca jeszcze nigdy wcześniej. W końcu udało nam się pokonać swego odwiecznego rywala, a więc reprezentację Niemiec. Wagę tego zwycięstwa podnosi dodatkowo fakt, że stało to się w momencie, gdy tak naprawdę niewielu kibiców spodziewałoby się triumfu. Jednak po golach Arkadiusza Milika oraz Sebastiana Mili, w końcu dało się osiągnąć to, na co wielu kibiców, szczególnie starszego pokolenia czekało wiele lat. Zwycięstwo nad Niemcami, którzy w dodatku kilka miesięcy wcześniej triumfowali na brazylijskim mundialu smakowało wręcz wybornie. Sam przebieg meczu potęgował jeszcze uczucie błogości w sercach entuzjastów futbolu w całym kraju. Mimo, że drużyna Joachima Loewa atakowała raz za razem, nie udało się jej strzelić choćby jednego gola. Kadra Adama Nawałki wykazała się niebywałą skutecznością i cierpliwością, wykorzystując obie sytuacje bramkowe. Tym samym rozpoczęła się piękna epoka Adama Nawałki, a kibice w tamten wieczór mogli poczuć się na Stadionie Narodowym jak w futbolowym niebie.

Węgry – Polska 1:2, 10 września 1972 toku. Finał Igrzysk Olimpijskich w Monachium.

Gole: 42’ Váradi Béla – 47’ 66’ Kazimierz Deyna.

Finałowe spotkanie z Węgrami zaczęło się niezbyt dobrze. Trzy minuty przed końcem pierwszej połowy Váradi Béla dał im prowadzenie, a widmo przegranej zaczęło majaczyć na monachijskim niebie. Podobno w czasie przerwy w polskiej szatni zapanował prawdziwy huragan. Nie obyło się też bez męskich ,,pogawędek”. Tak zmotywowani podopieczni Kazimierza Górskiego wyszli na drugą odsłonę olimpijskiego finału. W niej najjaśniej błyszczała gwiazda Kazimierza Deyny. Zawodnik warszawskiej Legii zdobył dwie bramki, tym samym zapewniając reprezentacji Polski pierwsze trofeum w jej kilkudziesięcioletniej historii. Monachijski sukces drużyny Kazimierz Górskiego pozwolił jej na trwałe wpisać się w świadomość zarówno polskich, jak i zagranicznych kibiców. Dość powiedzieć, że w drodze do olimpijskiego złota nie odnieśliśmy żadnej porażki. Jedynym spotkaniem natomiast, którego nie udało się zwyciężyć, było starcie z Danią zremisowane 1:1. Olimpijski triumf odnieśliśmy całkowicie zasłużenie a dodatkowo w pięknym i imponującym stylu.

Sebastian Mamajek
O Sebastian Mamajek 47 artykułów
Piłką nożną interesuję się już od ponad 15. Jak łatwo więc policzyć "zjadła" mi ona ponad połowę życia. Od kilku głównym obiektem mojej specyficznej miłości stała się Najlepsza liga Świata, czyli oczywiście polska Ekstraklasa. Uważnie obserwuję zarówno jej lepsze, jak i gorsze momenty.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*