3. kolejka Plus Ligi: ZAKSA i ONICO na czele. Pierwsza wygrana Stoczni

Źródło: WIkimedia Commons

W 3. kolejce siatkarskiej Plus Ligi kibice najbardziej czekali na dwa hitowe spotkania – w sobotę PGE Skra Bełchatów podejmowała u siebie zespół Trefla Gdańsk, a dzień później Jastrzębski Węgiel grał ze Stocznią Szczecin. Scenariusze obu spotkań były jednak zupełnie odmienne. W tabeli nadal bez zmian – bez straty punktów ZAKSA i ONICO Warszawa.

Skra bez Wlazłego funkcjonuje słabo

Już w pierwszej kolejce tego sezonu w spotkaniu z Chemikiem Bydgoszcz gołym okiem widać było, że bełchatowianie mogą być do pokonania – szczególnie na początku sezonu. Nawet w środku tygodnia seta mistrzowi kraju urwał MKS Będzin, więc w sobotę – nawet grając we własnej hali – w starciu z Treflem Gdańsk niczego nie można było brać za pewnik. Dodatkowo – była to swego rodzaju próba generalna przed starciem o pierwszy skalp tego sezonu – Superpuchar Polski, o który oba zespoły powalczą w jutrzejszy wieczór.

Co pierwsze rzuca się w oczy – bez Mariusza Wlazłego ani rusz. Roberto Piazza w sobotę w pierwszym składzie postawił na Estończyka Renee Teppana, który ma się ogrywać jako drugi atakujący zespołu. Gdy jednak on przebywał na boisku, Skra miała duże problemy ze skutecznością – najpierw przegrała pierwszego seta, potem w drugim było już sześć punktów przewagi gości, gdy na boisku pojawił się pierwszy atakujący zespołu. Potem od razu wszystko szło łatwiej – dużo naturalnie pomogły błędy gdańszczan, ale udało się doprowadzić do wyrównania. W dalszej części meczu siatkarze grali fragmentami – najpierw trzecią partię zdecydowanie wygrali gospodarze, by po kilkunastu kolejnych minutach zostać rozbitymi do 16. W tie-breaku trwała twarda walka o każdy punkt, ale ku zadowoleniu kibiców w Hali Energia to Skra lepiej rozegrała końcówkę i wygrała drugi mecz w sezonie.

Świetne końcówki Stoczni

Czerwone światełko pojawiło się w Szczecinie po bardzo słabym środowym meczu z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, która rozbiła zespół Michała Gogola. Tym razem przeciwnik był trochę łatwiejszy, ale gra na wyjeździe z Jastrzębskim Węglem też do łatwych nie należy. Na szczęście dla szczecinian, gra zespołu była już dużo bardziej poukładana, niż kilka dni wcześniej, co pozwoliło triumfować 3:0.

Trzeba sobie jednak jasno powiedzieć, że nie był to mecz jednostronny. Gra była wyrównana, akcje niekiedy zacięte i przez większą część każdego z setów wynik był na styku. Zespół Stoczni należy pochwalić za świetne końcówki, które zdecydowały o wygranej. Szczególnie w trzecim secie JSW prowadziło już 24:21 i wydawało się, że mecz nam się przedłuży, jedna gospodarze nie wytrzymali presji i próba nerwów zakończyła się fiaskiem. W kolejnych siedmiu piłkach aż sześć razy punkty zdobywali goście i wygrali oni swój pierwszy mecz w sezonie.

Na uwagę zasługuje też dużo lepsza postawa wszystkich zawodników Stoczni. W meczu z ZAKSĄ poza Bartoszem Kurkiem nikt nie zaprezentował się nawet na 70% swoich możliwości – słabe przyjęcie bardzo ograniczało Łukasza Żygadłę. Teraz było dużo lepiej. Świetnie spisywał się Nicholas Hoag, który w wyjściowym składzie zastąpił Mateja Kazijskiego. Dużo lepiej w przyjęciu grał też Nikołaj Penczew i to dało dużo pewności siebie wszystkim zawodnikom gości. Gdy jednak ktoś miałby spytać po dwóch meczach, na co stać ten zespół, bardzo trudno znaleźć odpowiedź. Gdy po katastrofalnym meczu, gra się całkiem dobre spotkanie i wygrywa 3:0, można tylko powiedzieć, że cechą tej drużyny jest nieprzewidywalność. Więcej powiemy pewnie po kolejnych meczach…

Liderzy z Warszawy i Kędzierzyna

Nadal niesamowitą formę prezentują podopieczni Stephane’a Antigi i Andrei Gardiniego. O ile ZAKSA już przed sezonem tradycyjnie była wskazywana jako faworyt ligi, to zespół z Warszawy naprawdę może niespodziewanie namieszać. Tym razem oskalpowani zostali siatkarze Aluronu Virtu Warty Zawiercie, którzy w trzecim secie niedzielnego spotkania podjęli walkę i wyglądało na to, że mogą postarać się o tie-breaka, ale było to trochę za mało.

Siatkarze z Kędzierzyna zagrali za to jak przystało na faworytów. W meczu z mającym komplet zwycięstw na koncie Chemikiem Bydgoszcz, dali rywalowi zdobyć tylko 47 punktów i w tzw. „godzinkę z prysznicem” odprawili we własnej hali podopiecznych Jakub Bednaruka, który zresztą po meczu na Twitterze zamieścił bardzo dosadny wpis, który można zobaczyć poniżej.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Chemik Bydgoszcz 3:0 (25:15, 25:14, 25:18)
PGE Skra Bełchatów –
Trefl Gdańsk 3:2 (20:25, 25:23, 25:19, 16:25, 15:11)
Indykpol AZS Olsztyn –
MKS Będzin 3:0 (26:24, 25:23, 25:15)
Jastrzębski Węgiel – Stocznia Szczecin 0:3 (22:25, 24:26, 25:27)
Cuprum Lubin – Cerrad Czarni Radom 0:3 (18:25, 19:25, 25:27)
ONICO Warszawa –
Warta Zawiercie 3:1 (25:17, 25:21, 20:25, 25:23)
Asseco Resovia Rzeszów – GKS Katowice 0:3 (22:25, 19:25, 34:36)

Miejsce Zespół Mecze Zwycięstwa Porażki Sety Małe punkty Punkty
1. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 3 3 0 9:1 255:202 9
2. ONICO Warszawa 3 3 0 9:2 268:235 9
3. GKS Katowice 3 2 1 8:4 291:263 7
4. Cerrad Czarni Radom 3 2 1 6:3 214:198 6
5. PGE Skra Bełchatów 3 2 1 8:6 313:305 6
6. Jastrzębski Węgiel 3 2 1 6:5 245:245 5
7. Chemik Bydgoszcz 3 2 1 6:6 254:276 5
8. Trefl Gdańsk 2 1 1 5:5 203:208 3
9. Stocznia Szczecin 2 1 1 3:3 141:149 3
10. Aluron Virtu Warta Zawiercie 3 1 2 6:8 300:299 3
11. Indykpol AZS Olsztyn 3 1 2 4:6 225:235 3
12. Asseco Resovia Rzeszów 3 0 3 3:9 267:293 1
13. MKS Będzin 3 0 3 2:9 240:278 0
14. Cuprum Lubin 3 0 3 1:9 213:243 0
Radosław Kępys
O Radosław Kępys 520 artykułów
Sport to moja pasja od najmłodszych lat. Nie ma dla mnie ograniczeń - poza najpopularniejszymi sportami, pasjonuję się też letnimi i zimowymi igrzyskami olimpijskimi i na mniej popularne dyscypliny spoglądam często z tej perspektywy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*